Nath przyglądał się swojemu pokojowi... Znajdował się na parterze.
Ściany były pokryte deskami z koloru przypominające chyba dąb, podłogę
wyłożyli płytami z granitu, a do tego wielkie przeszklone drzwi
prowadzące na wielki taras otoczony ostrokrzewem... pomijając jak dla
niego zbędne meble jak wielkie łóżko ze średnio twardym materacem,
kilkoma szafami i komódkami pokój był jak dla niego w sam raz. Na
tarasie jego kompan będzie mógł wygrzewać się w słońcu bądź ukryć się w
budynku gdyby zaczęło padać, a on sam mógł trenować... w końcu mięśnie
nie robiły się same.. a trzeba przyznać muskulaturę miał nieskazitelna
na swym ciele. Przez szerokie bary wyglądał trochę jak trójkąt... ale
wracając do pokoju. Nath będzie musiał postawić jakieś parawany na
tarasie, aby nikt mu nie zaglądał. Blond włosy wyciągnął ze skrzyni
zbroje wilkora i postawił ją w kącie... będzie musiał ją wypolerować i
naoliwić aby nie chwyciła jej rdza i brud. Obok pancerza ułożył masywne
skórzane siodło. Wziął szczotę i jakieś proszki i płyny..... posłużyły
mu do wyczyszczenia wilczego wyposażenia. Usłyszał trzask gałązek i
nagle wielka bestia wskoczyła na taras... uśmiechnął się sam do siebie i
wyszedł do wilkora.
-jak się czujesz Drash?-Spytał pupila i
pogłaskał go po pysku... był świadom, że momencie gdy usłyszał
trzaskające gałęzie wilk mógł już go bez problemu dopaść i zagryźć.
-tak wiem nie lubisz przeprowadzek, ale było to konieczne... wiesz co
mówił dziadunio „nauka to do potęgi klucz”- uśmiechnął się od ucha
do ucha. Uważał swoje słowa za ironiczne, ponieważ wątpił w możliwości
szkoleniowe tej akademii. Dziadunio go nauczył wystarczająco, a dalej
zamierzał uczyć się sam... przybył tu tylko po to aby wśród ludzi,
którzy wspomogą w jego planach i rodzinnej przysiędze. Wilk nastroszył
futro i naprężył mięśnie... Wyczuł kogoś za drzwiami. Nath cicho jak kot
przekradł się do pokoju i wyciągnął włócznie z pokrowca. Powolnymi
krokami zaczął zmierzać do drzwi... przyłożył ucho do nich.. odczekał
parę chwil. Zegar na ścianie tykał... tik... tak... Osoba po drugiej
stronie zaczęła się oddalać. Nath wypuścił głośno powietrze. Dawno nie
przebywał w siedliskach ludzkich przez co stał się niepewny... można
powiedzieć, że zdziczał. Otworzył drzwi. Lekki podmuch wiatru poruszył
kartką co sprawiło, że zwrócił na nią uwagę. Zerwał ją i zamknął drzwi.
Spokojnie przeczytał informację zawarta na tym skrawku sprasowanej
celulozy.
-ech... rozpoczęcie roku powiadacie... niech wam już
będzie- Odłożył włócznie na łózko i do kompletu do niej wyciągnął
tarcze. Zrobił to samo co z siodłem i zbroja wilkora... gdy już skończył
był pewien, że powstrzymał ząb czasu na długo. Podszedł do wilkora z
wielką szczotą z twardym włosiem...
-teraz twoja kolej-wilkor
zrobił wystraszoną minę... Nath powoli do niego podchodził delikatnie
stawiając kroki... krok po kroku. Wilk zaczął się nerwowo rozglądać
jakby chciał uciekać... Siłacz doskoczył do wilka i zaczęli się siłować i
tarzać po tarasie... później wylądował pod nim i już nie miał szans...
śmiał się wesoło, a wilk merdał ogonem.. najzwyczajniej w świecie się
bawili.... Nath zaczął czesać pupila, a on wywalił jęzor szczęśliwy. Gdy
skończył czesać wilka był cały spocony.... upał go wymęczył.
-dobra
teraz się wykąpię i ubiorę i pójdę na rozpoczęcie... a ty tu zostań i
nie narozrabiaj-pacnął go w nosek. Ściągnął z siebie ubranie i
tylko w stroju Adama przespacerował się jak model na wybiegu wraz z
bujającymi się między udami genitaliami. Wszedł do wanny i umył się...
wykorzystał do mycia się trochę środka, który zabrał z rodzinnego
domu... w składzie tego była sól i kilka innych rzeczy, ale
najważniejsze było to, że później pachniał palonym drewnem. Wyciągnął
ubrania układając je równo wręcz pedantycznie po szafkach... Ubrał się W
KOŃCU i przestał chwalić się klejnotami rodzinnymi. Koszula i ciemne
jeansy, a do tego buty z prawdziwej skóry. Nie był to strój wyniosły,
ale elegancji... stwierdzał zawsze, że tak wyglądał lepiej niż w jakimś
garniaku. Pomachał do wilka i poszedł na to „rozpoczęcie”.
Uwaga!
Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.
środa, 22 lipca 2015
Od Ame
Czekałem na odpowiedź, ale skutecznie mi przerwano. Wpadliśmy na dziewczynę, która mignęła mi wcześnie parę razy przed oczami, jednak nigdy nie widziałem powodu do nawiązywania głębszych kontaktów. Resztą, gdyby nie tamto niefortunne krzesło prawdopodobnie do Yukiyi również bym nie podszedł. Nie byłem zbyt towarzyski pod tym względem. Inna sprawa, że chłopaka już znałem. Może nie na wylot, ale wystarczająco, by ewentualnie pomachać mu z daleka. Chociaż znając siebie, wiem, że prawdopodobnie nie zauważyłbym go, gdyby mi sam nie pokazał swojej obecności. Zbyt często odłączałem się od świata i zatapiałem we własnych rozmyślaniach. Zdawałem sobie z tego doskonale sprawę, jednak od czasu wypadku w moim domu nie potrafiłem żyć inaczej.
Dziewczyna dosyć szybko nas ominęła. Najwyraźniej spieszyła się gdzieś i nie miała specjalnej ochoty na tracenie czasu, co przyjąłem z ulgą. Nie wiem, czy bym wytrzymał rozmowę z kolejną osobą w tak krótkim czasie. Przywykłem do tego, że mało mówię i raczej unikam innych. Chociaż może to złe określenie. Nie tyle ich unikam, co nie zwracam uwagi na ich istnienie. Nie robię tego celowo. To po prostu odruch. Ciężko patrzeć na kogoś, kiedy jest się zatopionym w myślach. Mimo to, coś innego zwróciło moją uwagę.
Doszliśmy to drzwi pokoju, jednak kartki, która teraz się na nich znajdowała, z pewnością wcześniej nie było. Spojrzałem przez ramię Yukiyi, by zobaczyć o co może chodzić. Po chwili zrozumiałem już wszystko. W ciągu dzisiejszego dnia tyle się działo, że zupełnie zapomniałem, iż jesteśmy, jakby na to nie spojrzeć, w szkole. To zaskakujące, jak łatwo z głowy mogą wylecieć najważniejsze i właściwie podstawowe informacje. Chociaż ja nie powinienem akurat temu się dziwić. Zapomniałem się tworząc burzę, co skutkowało niezbyt dobrym finiszem.
-Przepraszam, ale pójdę teraz do pokoju przygotować się do rozpoczęcia. Zobaczymy się na miejscu –oznajmiłem i pożegnałem się z chłopakiem paroma krótkimi zwrotami.
Droga do pokoju była krótsza niż moje żegnanie się z Yukiyą. W milczeniu z pewnością działałem bardziej sprawnie, niż rozmawiając. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, do którego musiałem przywyknąć przez najbliższy czas. Nie było to nic specjalnego. Ściany pokrywała farba o cyklamenowym odcieniu. Podłoga została wyłożona ciemnymi, dębowymi panelami. Z kolei sufit miał białą barwę. Meble, w których skład wchodziły między innymi łóżko, szafa na ubrania, biurko, komody, a także parę innych drobniejszych rzeczy typu półki na ścianach, czy framugi drzwi i okien były wykonane z mahoniu. Najwyraźniej pokoje dla każdego były dostosowywane indywidualnie, co uznawałem za świetny pomysł. Przynajmniej nie musiałem martwić się o wygląd miejsca, w którym przyjdzie mi spędzić pewnie sporo czasu.
Same przygotowania do rozpoczęcia roku nie zajęły mi zbyt wiele. Myślałem, że zejdzie mi o wiele dłużej, jednak skoro wyrobiłem się przed czasem postanowiłem spożytkować ten czas w jakiś twórczy sposób. Otworzyłem okno, by wpadło do środka nieco świeżego powietrza, po czym chwyciłem jedna z książek, które przywiozłem ze sobą z domu mojego opiekuna. Jeśli chodziło o wszelkiego rodzaju czytadła to jego dom nadawał się idealnie. Miał pokaźną biblioteczkę, której do tej pory całej nie przejrzałem. Prawdopodobnie dał mi te dzieła tylko dlatego, bym nie marudził i grzecznie przyjechał tutaj. Cóż, lepiej dla mnie. Usiadłem na parapecie, opierając o framugę, po czym otworzyłem tomiszcze, zagłębiając się w lekturze.
Dziewczyna dosyć szybko nas ominęła. Najwyraźniej spieszyła się gdzieś i nie miała specjalnej ochoty na tracenie czasu, co przyjąłem z ulgą. Nie wiem, czy bym wytrzymał rozmowę z kolejną osobą w tak krótkim czasie. Przywykłem do tego, że mało mówię i raczej unikam innych. Chociaż może to złe określenie. Nie tyle ich unikam, co nie zwracam uwagi na ich istnienie. Nie robię tego celowo. To po prostu odruch. Ciężko patrzeć na kogoś, kiedy jest się zatopionym w myślach. Mimo to, coś innego zwróciło moją uwagę.
Doszliśmy to drzwi pokoju, jednak kartki, która teraz się na nich znajdowała, z pewnością wcześniej nie było. Spojrzałem przez ramię Yukiyi, by zobaczyć o co może chodzić. Po chwili zrozumiałem już wszystko. W ciągu dzisiejszego dnia tyle się działo, że zupełnie zapomniałem, iż jesteśmy, jakby na to nie spojrzeć, w szkole. To zaskakujące, jak łatwo z głowy mogą wylecieć najważniejsze i właściwie podstawowe informacje. Chociaż ja nie powinienem akurat temu się dziwić. Zapomniałem się tworząc burzę, co skutkowało niezbyt dobrym finiszem.
-Przepraszam, ale pójdę teraz do pokoju przygotować się do rozpoczęcia. Zobaczymy się na miejscu –oznajmiłem i pożegnałem się z chłopakiem paroma krótkimi zwrotami.
Droga do pokoju była krótsza niż moje żegnanie się z Yukiyą. W milczeniu z pewnością działałem bardziej sprawnie, niż rozmawiając. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, do którego musiałem przywyknąć przez najbliższy czas. Nie było to nic specjalnego. Ściany pokrywała farba o cyklamenowym odcieniu. Podłoga została wyłożona ciemnymi, dębowymi panelami. Z kolei sufit miał białą barwę. Meble, w których skład wchodziły między innymi łóżko, szafa na ubrania, biurko, komody, a także parę innych drobniejszych rzeczy typu półki na ścianach, czy framugi drzwi i okien były wykonane z mahoniu. Najwyraźniej pokoje dla każdego były dostosowywane indywidualnie, co uznawałem za świetny pomysł. Przynajmniej nie musiałem martwić się o wygląd miejsca, w którym przyjdzie mi spędzić pewnie sporo czasu.
Same przygotowania do rozpoczęcia roku nie zajęły mi zbyt wiele. Myślałem, że zejdzie mi o wiele dłużej, jednak skoro wyrobiłem się przed czasem postanowiłem spożytkować ten czas w jakiś twórczy sposób. Otworzyłem okno, by wpadło do środka nieco świeżego powietrza, po czym chwyciłem jedna z książek, które przywiozłem ze sobą z domu mojego opiekuna. Jeśli chodziło o wszelkiego rodzaju czytadła to jego dom nadawał się idealnie. Miał pokaźną biblioteczkę, której do tej pory całej nie przejrzałem. Prawdopodobnie dał mi te dzieła tylko dlatego, bym nie marudził i grzecznie przyjechał tutaj. Cóż, lepiej dla mnie. Usiadłem na parapecie, opierając o framugę, po czym otworzyłem tomiszcze, zagłębiając się w lekturze.
Od Yukiya
-Co jest?-dotarłem do drzwi i zerwałem kartkę.Zmrużyłem oczy. Rozpoczęcie roku?Łał,no to będzie się działo.
Zachichotałem. Pamiętam jak w mojej poprzedniej szkole mój najlepszy kumpel Luca Orlem przez przypadek zamienił dyrektora w prosiaka podczas przemowy. Cała szkoła się śmiała. Chyba nigdy nie zapomnę jak profesor Schuyler,perfekt Klaus i jego młodszy brat Elias robili mu wymówki.Ech,to były czasy. Przemowy były długie,ale potem jaka zabawa. Spotkania z dawnymi znajomymi,wypady do miasta,ciastka z lukrem...
Spojrzałem jeszcze raz na ogłoszenie. Gdzie ja mam bazukę? Spojrzałem to na Ame to na Mr.Wolfa.Aż mnie korci żeby przywrócić stare tradycje. Czemu nie? Przynajmniej będzie ciekawie
Zachichotałem. Pamiętam jak w mojej poprzedniej szkole mój najlepszy kumpel Luca Orlem przez przypadek zamienił dyrektora w prosiaka podczas przemowy. Cała szkoła się śmiała. Chyba nigdy nie zapomnę jak profesor Schuyler,perfekt Klaus i jego młodszy brat Elias robili mu wymówki.Ech,to były czasy. Przemowy były długie,ale potem jaka zabawa. Spotkania z dawnymi znajomymi,wypady do miasta,ciastka z lukrem...
Spojrzałem jeszcze raz na ogłoszenie. Gdzie ja mam bazukę? Spojrzałem to na Ame to na Mr.Wolfa.Aż mnie korci żeby przywrócić stare tradycje. Czemu nie? Przynajmniej będzie ciekawie
Od Conora
Po wyjściu z pokoju siostry skierowałem się na sam dół aby trafić pod recepcje. Przyznam się, że nie zgubienie się w tym budynku kiedy nie wie się co gdzie, jest po prostu banalne. Wyszedłem z budynku po czym idąc ścieżką trafiłem pod drugi. "Klasa Waleczna" czyli to tutaj. Westchnąłem...czyli od dzisiaj będę musiał znosić nie tylko wybryki mojej sis, ale do tego jeszcze innych uczniów. Na samą myśl, aż ręce opadają. Powolnym krokiem ruszyłem w stronę mojego pokoju.
Wbrew pozorom był całkiem przytulny. Zacząłem więc się rozpakowywać, w między czasie przypomniałem sobie o jednej bardzo istotnej rzeczy. Była nią gitara, ostrożnie wyjąłem ją z pokrowca i zacząłem grać. Do tego doszło jeszcze śpiewanie. Pomyśleć, że to jedyny sposób aby trochę cofnąć się w czasie...kiedy skończyłem wróciłem do mojej poprzedniej czynności. Ostatnia w torbie była katana. Nie jakaś tam zwykła ...przekazywana z pokolenia na pokolenie, z ojca do syna. Mam jednak dziwne wrażenie z nią związane. Będę musiał poszukać jakiegoś nauczyciela, albo chociaż znającego się na tym ucznia.
Parę minut później do pokoju weszła Aiu co gorsze przyprowadziła ze sobą koleżankę. Nie żebym miał jakiś faktyczny problem, ale to nadal człowiek. Wręczyła mi karteczkę po czym wyszła.
"Dzisiaj uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego o godzinie 18.00 w sali 12. Mieści się ona w największym budynku na pierwszym piętrze. Obecność obowiązkowa.
~Przewodnicząca Klasy Przemiany- Akane"
- Ślinisz się, zboczeńcu - rzuciła Aiu
- Chciałabyś smarkulo - szturchnąłem ją
- To ta katana? - spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Tylko nie dotykaj...jeszcze ją czymś zarazisz - syknąłem
- Idiota! - pacnęła mnie w czoło.
- Pożałujesz tego... - wymamrotałem - Pamiętaj tylko abyś nie wykorzystywała aż nad to swojej mocy, dobrze wiesz o którą mi chodzi.
- Wiem wiem, w sumie to tylko raz jej użyłam...przez przypadek na mamie - wyszczerzyła się
- I pod żadnym pozorem NIE WAŻ SIĘ WCHODZIĆ W CIAŁA MĘŻCZYZN - podkreśliłem - A jeśli nie posłuchasz to przywiążę Cię do kaloryfera.
- Hai, hai. - coś nie chciało mi się wierzyć, że tego nie spróbuje...mimo, że to tylko pięć sekund to nadal może te moc rozwinąć, prawda?
- Aiu, jestem śmiertelnie poważny - pogłaskałem ją po głowie....czemu ona taka się stała? Dlaczego nie chce odzyskać wspomnień? Tyle pytań, a na żadną nie ma odpowiedzi.
Wbrew pozorom był całkiem przytulny. Zacząłem więc się rozpakowywać, w między czasie przypomniałem sobie o jednej bardzo istotnej rzeczy. Była nią gitara, ostrożnie wyjąłem ją z pokrowca i zacząłem grać. Do tego doszło jeszcze śpiewanie. Pomyśleć, że to jedyny sposób aby trochę cofnąć się w czasie...kiedy skończyłem wróciłem do mojej poprzedniej czynności. Ostatnia w torbie była katana. Nie jakaś tam zwykła ...przekazywana z pokolenia na pokolenie, z ojca do syna. Mam jednak dziwne wrażenie z nią związane. Będę musiał poszukać jakiegoś nauczyciela, albo chociaż znającego się na tym ucznia.
Parę minut później do pokoju weszła Aiu co gorsze przyprowadziła ze sobą koleżankę. Nie żebym miał jakiś faktyczny problem, ale to nadal człowiek. Wręczyła mi karteczkę po czym wyszła.
"Dzisiaj uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego o godzinie 18.00 w sali 12. Mieści się ona w największym budynku na pierwszym piętrze. Obecność obowiązkowa.
~Przewodnicząca Klasy Przemiany- Akane"
- Ślinisz się, zboczeńcu - rzuciła Aiu
- Chciałabyś smarkulo - szturchnąłem ją
- To ta katana? - spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Tylko nie dotykaj...jeszcze ją czymś zarazisz - syknąłem
- Idiota! - pacnęła mnie w czoło.
- Pożałujesz tego... - wymamrotałem - Pamiętaj tylko abyś nie wykorzystywała aż nad to swojej mocy, dobrze wiesz o którą mi chodzi.
- Wiem wiem, w sumie to tylko raz jej użyłam...przez przypadek na mamie - wyszczerzyła się
- I pod żadnym pozorem NIE WAŻ SIĘ WCHODZIĆ W CIAŁA MĘŻCZYZN - podkreśliłem - A jeśli nie posłuchasz to przywiążę Cię do kaloryfera.
- Hai, hai. - coś nie chciało mi się wierzyć, że tego nie spróbuje...mimo, że to tylko pięć sekund to nadal może te moc rozwinąć, prawda?
- Aiu, jestem śmiertelnie poważny - pogłaskałem ją po głowie....czemu ona taka się stała? Dlaczego nie chce odzyskać wspomnień? Tyle pytań, a na żadną nie ma odpowiedzi.
Od Anastazji
Leżąc na wygodnym łóżku w pokoju usłyszałam, jak ktoś podszedł do mojego pokoju. Nie chciałam się witać, więc spokojnie poczekałam, aż ta osoba przejdzie dalej. Nie byłam jeszcze przyzwyczajona do nowego miejsca, ale na szczęście miałam swojego małego przyjaciela przy sobie, który był podobno futrzastą kulka. Choć nie byłam pewna, gdyż był niewidzialny i tylko z jego opisu o tym wiem. Podeszłam do drzwi i wzięłam kartkę. Było napisane na niej o rozpoczęciu roku szkolnego i od razu zaczęłam się denerwować. Po czym zagadałam:
-Hej Fifu... Nie długo będzie rozpoczęcie. Strasznie się tym denerwuje, bo z tego co wiesz i pamiętasz to nie byłam akceptowana w innych szkołach.- Posmutniałam.
-No tak, doskonale to pamiętam. Aż żal było na ciebie patrzeć, a więc musisz zrobić dobre pierwsze wrażenie.
-Taa, a niby jak mam to zrobić? W końcu, jak tylko mnie widzą, to od razu coś jest nie tak i jeszcze te uszy i ogon. Ehh... wystarczy, jak tylko zwrócę na siebie uwagę. Wiec bycie w centrum odpada -odpowiedziałam stanowczym, lecz lekkim tonem.
-No, ale zrobienie kilku kresek kredką, czy pomalowanie ust błyszczykiem i ubranie jakiejś sukienki nie zaszkodzi.
-W sumie masz racje.
-Będzie dobrze, zaufaj mi. -Mrugnął okiem po czym położył się spać.
-Obyś miał racje. -Mimo, że Fifu mnie trochę uspokoił to ja dalej nie mogłam przestać się martwić o mój los, bo czułam, że się coś wydarzy, tylko jeszcze nie wiedziałam co. Rozmyślając już, w co się ubiorę i jak się umaluje, chodziłam po pokoju w tą i z powrotem z białymi uszami i ogonem w czarne pręgi.
-Hej Fifu... Nie długo będzie rozpoczęcie. Strasznie się tym denerwuje, bo z tego co wiesz i pamiętasz to nie byłam akceptowana w innych szkołach.- Posmutniałam.
-No tak, doskonale to pamiętam. Aż żal było na ciebie patrzeć, a więc musisz zrobić dobre pierwsze wrażenie.
-Taa, a niby jak mam to zrobić? W końcu, jak tylko mnie widzą, to od razu coś jest nie tak i jeszcze te uszy i ogon. Ehh... wystarczy, jak tylko zwrócę na siebie uwagę. Wiec bycie w centrum odpada -odpowiedziałam stanowczym, lecz lekkim tonem.
-No, ale zrobienie kilku kresek kredką, czy pomalowanie ust błyszczykiem i ubranie jakiejś sukienki nie zaszkodzi.
-W sumie masz racje.
-Będzie dobrze, zaufaj mi. -Mrugnął okiem po czym położył się spać.
-Obyś miał racje. -Mimo, że Fifu mnie trochę uspokoił to ja dalej nie mogłam przestać się martwić o mój los, bo czułam, że się coś wydarzy, tylko jeszcze nie wiedziałam co. Rozmyślając już, w co się ubiorę i jak się umaluje, chodziłam po pokoju w tą i z powrotem z białymi uszami i ogonem w czarne pręgi.
Od Dalmi
Gdy szłam do swojego pokoju zauważyłam, że najprawdopodobniej zgubiłam drogę. Tylko co ja mam teraz zrobić... nagle zauważyłam dziewczynę o czerwonych włosach. Była bardzo ładna mogę powiedzieć, że wręcz biła od niej jakaś energia. Oczywiście nie żadna magia tylko po prostu jakieś dziwne emocje od niej poczułam. Dziewczyna przedstawiła się... jej imię to Akane. Wręczyła mi kartkę z informacją:
"Dzisiaj uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego o godzinie 18.00 w sali 12. Mieści się ona w największym budynku na pierwszym piętrze. Obecność obowiązkowa.
~Przewodnicząca Klasy Przemiany- Akane"
Jeju rozpoczęcie tak szybko a ja nawet nie znalazłam pokoju. Szybkim krokiem wiec ruszyłam poprzez korytarze i trafiłam na pokój '97'. Wisiała na nim kartka z informacją, taką samą, jak ja otrzymałam. Wiec po chwili namysłu zapukałam.
-Przepraszam, czy wiesz może gdzie znajdę pokój '86'?- Powiedziałam stojąc w drzwiach, przez które zaglądała Mariko.
-Przykro mi, ale niestety nie wiem. Sama miałam problem się odnaleźć, jednak jakoś się udało. Dlatego pewnie tobie też się uda.- Odpowiedziała uśmiechnięta dziewczyna.
-No cóż, jakoś sobie poradzę, a widziałaś tą kartkę z informacją, która znajduje się na twoich drzwiach?- Zapytałam wskazując na małą plakietkę.
-Oh... nie czytałam.- Powiedziała i przesunęła się do informacji. Po chwili dodała:
-Czyli zaczynamy rok. W takim razie czas się szykować.-Zgodziłam się z nią, po czym poszłam dalej w poszukiwaniu pokoju. Gdy już go znalazłam zaczęły się moje przygotowania.
"Dzisiaj uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego o godzinie 18.00 w sali 12. Mieści się ona w największym budynku na pierwszym piętrze. Obecność obowiązkowa.
~Przewodnicząca Klasy Przemiany- Akane"
Jeju rozpoczęcie tak szybko a ja nawet nie znalazłam pokoju. Szybkim krokiem wiec ruszyłam poprzez korytarze i trafiłam na pokój '97'. Wisiała na nim kartka z informacją, taką samą, jak ja otrzymałam. Wiec po chwili namysłu zapukałam.
-Przepraszam, czy wiesz może gdzie znajdę pokój '86'?- Powiedziałam stojąc w drzwiach, przez które zaglądała Mariko.
-Przykro mi, ale niestety nie wiem. Sama miałam problem się odnaleźć, jednak jakoś się udało. Dlatego pewnie tobie też się uda.- Odpowiedziała uśmiechnięta dziewczyna.
-No cóż, jakoś sobie poradzę, a widziałaś tą kartkę z informacją, która znajduje się na twoich drzwiach?- Zapytałam wskazując na małą plakietkę.
-Oh... nie czytałam.- Powiedziała i przesunęła się do informacji. Po chwili dodała:
-Czyli zaczynamy rok. W takim razie czas się szykować.-Zgodziłam się z nią, po czym poszłam dalej w poszukiwaniu pokoju. Gdy już go znalazłam zaczęły się moje przygotowania.
Od Akane
Proszę, by każdy przeczytał elementy, które zostały zaznaczone w opowiadaniu i dopasował się do nich! Proszę je uwzględnić jeśli ktoś jest w trakcie kończenia opowiadania z kimś innym. Im szybciej zakończycie wątki, tym szybciej rozpoczniemy rok szkolny i co za tym idzie- wprowadzimy fabułę.
Skończyłam przepisywać listę z numerami pokoi uczniów.
Akademia dzieli się na kilka budynków, z tego trzy przeznaczone są na pokoju
uczniów. Każdy z owych budynków należy do innej klasy. Moim zadaniem jest
poinformować każdego ucznia w szkole, że dzisiaj mamy rozpoczęcie roku. Całą
brudną robotę musimy wykonywać my- uczniowie, a konkretniej przewodniczący. Ta
stara baba nie chce się ruszyć ze swojego gabinetu, chociaż na krok. Będę
naprawdę zaskoczona, jeżeli pojawi się na ceremonii… W sumie powinna, bo w końcu
jest dyrektorką. Wzruszyłam ramionami i skończyłam przepisywać ostatnie imię i
nazwisko wraz z numerem pokoju. Wtedy właśnie usłyszałam, że ktoś do mnie puka.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, by sprawdzić kto przyszedł z
niezapowiedzianą wizytą. Będzie o jedną osobę mniej.
-Um… Cześć. Nie przeszkadzam? –Zapytała dosyć nieśmiało,
wyglądając na strasznie młodą, dziewczyna.
-Właściwie to znajdę trochę czasu, ale mam pracę do
wykonania. Nazywam się Akane Kagawa i jestem przewodniczącą Klasy Przemiany. W
czym mogę pomóc? –Zapytałam uprzejmie, jak na osobę pełniącą tak ważne
stanowisko przystało. Nawet wysiliłam się na uśmiech.
-Aiu Greecrise z Klasy M. Szukam pokoju mojego brata, ale…
Dosyć sporo tutaj drzwi i nie wiem, gdzie powinnam iść… Mogłabyś mi pokazać? To
jest kartka, którą mi zostawił. –dziewczyna podała ową rzecz.
Aiu naprawdę nieźle musiała błądzić skoro trafiła aż pod
moje drzwi z budynku dla Klasy M. Skoro i tak miałam teraz szukać wszystkich
uczniów to mogę jej pomóc. Im szybciej to zrobię tym szybciej będę miała
spokój.
-W porządku tylko po drodze muszę załatwić trochę rzeczy.
Mianowicie każdemu przekazać, że mamy
dzisiaj rozpoczęcie roku szkolnego i należy przyjść na ceremonię. –Powiedziałam
ruszając do najbliższego pokoju.
-Dobrze. Mogę jakoś pomóc?
-Niespecjalnie jest w czym, a nawet gdyby było to wybacz,
ale wolę robić wszystko sama.
Zapadła cisza, a my znalazłyśmy się przed drzwiami pokoju
należącego do Moriko Shimakage. Słychać było, że ktoś jest w środku i
najprawdopodobniej się rozpakowywał. Postanowiłam zostawić jedną z kartek,
które już wcześniej przygotowałam. Była na niej informacja:
Dzisiaj uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego o godzinie
18.00 w sali 12. Mieści się ona w największym budynku na pierwszym piętrze.
Obecność obowiązkowa.
~Przewodnicząca Klasy Przemiany -Akane
Przykleiłam ową informację taśmą do drzwi i udałam się
dalej. Następna na liście była Anastazja Kamachi. Również słyszałam, że
znajduje się w pokoju, więc powtórzyłam wcześniejszą czynność, a następnie
przeszłam z Aiu do budynku dla Klasy W. Jako, że na samym końcu znajdował się
pokój brata dziewczynki to postanowiłam pójść najpierw do niego, bo tak, czy
siak przejdę tą samą drogę. Chłopak czekał na siostrę, lecz zdziwił się, że
przyszła z nią nieznajoma. Wyjaśniłam kim jestem oraz przekazałam karteczkę.
Następnie pożegnałam się z Aiu i Conor’em, by zająć się moją pracą. Stanęłam
przed pokojem Yuuki’ego, ale zdałam sobie sprawę, że powinien w tej chwili
razem z Soraru zajmować się przygotowaniem klasy. Ruszyłam dalej nie chcąc
tracić czasu. Kolejny pokój i kolejne dźwięki dobiegające ze środka.
Przykleiłam kartkę i spojrzałam na listę, by sprawdzić komu teraz zostawiłam
informację. Dosyć nowa osoba- Nathaniel Rafael Ravensape. Czyli z klasą W
koniec. Została jeszcze M. Ruszyłam do kolejnego budynku, by za chwilę dojść do
pokoju Reiko. Na drzwiach była wywieszona informacja, że musiała załatwić
sprawy w zewnętrznym świecie. Niewiele myśląc poszłam dalej i natknęłam się na
najnowszy nabytek szkoły- Dalmi Kameneko.
-Jestem Akane Kagawa, przewodniczą Klasy P. Mam przekazać
informację –podałam nieco skołowanej dziewczynie kartkę i odeszłam, by mogła w
spokoju zapoznać z zawartą się na niej treścią.
Teraz widniały drzwi do pokoju, który jak sprawdziłam,
należy do Ame Kishō. Nie było słychać, by był w środku, więc po prostu
przykleiłam kartkę i poszłam dalej, jednak gdy uszłam parę kroków zobaczyłam,
że dwóch chłopaków zmierza do owego miejsca. Domyśliłam się, ze to musi być
właściciel pokoju, a jego towarzysz to ostatni członek z M, któremu miałam
przekazać informację. Skończyłam! Wreszcie… Następnym razem niech inny
przewodniczący się wykaże, bo szczerze mówiąc wolałabym sprzątać klasę niż
gadać z innymi ludźmi, ale w sumie i tak będę musiała to robić. Po zakończeniu w
końcu są te głupie spotkania. Sama udręka. Przydałoby się jakoś na to przygotować…
Najlepiej będzie, jak pójdę do klasy, którą przygotowuje Yuuki i Soraru. Może
będą mieli jakiś pomysł na przemówienie. Chwilę później dotarłam na miejsce i w
trójkę męczyliśmy się nad tym, co powiemy. Trzeba jeszcze będzie wymyślić te
testy. Ech… Większego kłopotu być nie mogło.
Od Yuuki'ego
Pracować... pisać przemówienie tyle tych zajęć, gdy ma się na głowie klasę, no cóż taki już mój los. Soraru jest raczej dość odpowiedzialny, więc zapewne będę liczył na jego pomocną dłoń. Akane za to lepiej w drogę nie wchodzić... jest ostra, lecz czuć, że skrywa jakąś tajemnice.
-Soraru wiem, że to dość pilne zajęcie, ale czy mógłbym posiedzieć nad nim w swoim pokoju?- Zapytałem patrząc na chłopaka. Widać było, że również był zmęczony, więc postanowiłem przeprosić go za moje wcześniejsze zachowanie. -Wybacz, że wtedy chciałem tak szybko iść do pokoju... nawet ci nie podziękowałem za całą twoją pomoc. Bardzo mi przykro. -Dodałem
-Nic nie szkodzi przecież mogłeś być bardzo zmęczony po takiej podróży, więc wszystko w porządku. - Odpowiedział i się uśmiechnął. Nadal nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie o późniejszą pracę w pokoju nad przemówieniem, ale pewnie chciał oszczędzić mi odmowy.
Wiec dalej zaczęliśmy przygotowania do rozpoczęcia roku.
Złośliwe kable, o które można było się potknąć na każdym kroku, z pewnością nie ułatwiały prac porządkowych.
Gdy jedno się już ułożyło trzeba było zacząć kolejne i tak w kółko. Jeszcze gdyby ta sala była mała, to nie, musieli dać takiego olbrzyma.
Jednak dla mnie najgorsze było wynoszenie ławek... może to przez moje lenistwo albo po prostu nie lubię nic nosić. Chociaż gdybym nie pomagał, nie czuł bym się za dobrze w tej sytuacji.
Kolejne było ustawianie mikrofonów, prawdziwa udręka. Każdy z nich był w takim strasznym stanie, że aż brakło mi słów. Następnie wnieśliśmy głośniki i podłączyliśmy do nich mikrofony, by zaraz sprawdzić, czy dźwięk się rozchodzi. Na szczęście nie było żadnych problemów. Potem sprawdziliśmy, czy wszystkie lampy święcą i dwie żarówki trzeba było wymienić. Wreszcie po długim sprzątaniu postanowiliśmy chwile odpocząć i wziąć się po tym za przemowy.
To był bardzo długi i pracowity dzień mam nadzieje, że odpocznie gdy skończymy te pisemną prace.
-Soraru wiem, że to dość pilne zajęcie, ale czy mógłbym posiedzieć nad nim w swoim pokoju?- Zapytałem patrząc na chłopaka. Widać było, że również był zmęczony, więc postanowiłem przeprosić go za moje wcześniejsze zachowanie. -Wybacz, że wtedy chciałem tak szybko iść do pokoju... nawet ci nie podziękowałem za całą twoją pomoc. Bardzo mi przykro. -Dodałem
-Nic nie szkodzi przecież mogłeś być bardzo zmęczony po takiej podróży, więc wszystko w porządku. - Odpowiedział i się uśmiechnął. Nadal nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie o późniejszą pracę w pokoju nad przemówieniem, ale pewnie chciał oszczędzić mi odmowy.
Wiec dalej zaczęliśmy przygotowania do rozpoczęcia roku.
Złośliwe kable, o które można było się potknąć na każdym kroku, z pewnością nie ułatwiały prac porządkowych.
Gdy jedno się już ułożyło trzeba było zacząć kolejne i tak w kółko. Jeszcze gdyby ta sala była mała, to nie, musieli dać takiego olbrzyma.
Jednak dla mnie najgorsze było wynoszenie ławek... może to przez moje lenistwo albo po prostu nie lubię nic nosić. Chociaż gdybym nie pomagał, nie czuł bym się za dobrze w tej sytuacji.
Kolejne było ustawianie mikrofonów, prawdziwa udręka. Każdy z nich był w takim strasznym stanie, że aż brakło mi słów. Następnie wnieśliśmy głośniki i podłączyliśmy do nich mikrofony, by zaraz sprawdzić, czy dźwięk się rozchodzi. Na szczęście nie było żadnych problemów. Potem sprawdziliśmy, czy wszystkie lampy święcą i dwie żarówki trzeba było wymienić. Wreszcie po długim sprzątaniu postanowiliśmy chwile odpocząć i wziąć się po tym za przemowy.
To był bardzo długi i pracowity dzień mam nadzieje, że odpocznie gdy skończymy te pisemną prace.
Dalmi Kamenko
Imię: Dalmi Nazwisko: Kamenko
Pseudonim: Koja
Płeć: Kobieta
Wiek: 17 lat
Klasa: M
Ranga: D
Moc: Analiza
Osobowość: cicha, uprzejma oddana, potrafi precyzyjnie ocenić osobowość człowieka po jego zachowaniach bądź z podstawowych informacji.
Historia: Gdy dziewczynka miała 4 lata jej rodzice zaczęli uczyć ją na godną dziedziczkę całego rodu. Koja była wręcz idealna... spokojna, bystra oraz przywiązywała dużą wagę do swoich obowiązków, jednak pewnego dnia wszystko się zmieniło. Odbywało się coroczne polowanie, dziewczynka zamiast zostać grzecznie w domu chciała iść z rodzicami. Było tak strasznie głośno, a zarazem przerażająco, że mama pilnowała jej, jak oka w głowie... Lecz nagle na ziemię poleciała krew, była ona Koji. Nieuważny łucznik przebił serce dziewczynki. Rodzice szybko zabrali ją do źródła magicznej wody, ale to na nic... zmarła. Po mniej więcej tygodniu, ktoś usłyszał głos lub śmiech... Dalmi ożyła, jednak nie była taka, jak przed śmiercią.
Partner: brak
Inne:
-Dzięki swojemu umysłowi potrafi zrobić fale dźwięku
-pięknie śpiewa
-boi się stracić swoich przyjaciół
Punkty: 5
Od Soraru
Przeszliśmy kilka kroków, gdy do mojej głowy napłynęły niepokojące myśli. Z tego, co dowiedziałem się dowiedzieć z akt to Yuuki jest przewodniczącym klasy Walecznej, a to by znaczyło... Gwałtownie stanąłem i odwróciłem się do chłopaka.
-Zupełnie wyleciało mi z głowy! -Wrzasnąłem i chwyciłem go za nadgarstek ciągnąc w kierunku sali specjalnie przygotowanej na "tą" okazję.
-Czekaj! Co ty robisz? - Zachciało mu się protestować w takiej chwili.
-Później wyjaśnię, a teraz po prostu biegnij, bo się spóźnimy!
Po tych słowach chłopak umilkł i wykonał moje polecenie. Znaleźliśmy się zdyszani przy klasie. Spojrzałem na mojego towarzysza, który po raz kolejny rzucał mi pytające spojrzenie. Nie dziwie się, że chciał wyjaśnień.
-Dyrektorka ci pewnie tego nie mówiła, ale zebrało się wystarczająco dużo osób, by rozpocząć rok szkolny. My jako przewodniczący... Nie rób takich oczu, bo wiem, że tez nim jesteś. Musimy skończyć z przygotowaniami. Akane ma wszystkich poinformować, że to dzisiaj, a my zostaliśmy przydzieleni do organizacji -wytłumaczyłem w skrócie najważniejsze informacje.
-No dobra, dobra. A więc? Co robimy? -Zapytał jakoś niezbyt przejęty nową robotą, ale widać było, że wolałby iść do pokoju i odpocząć.
Właściwie z wielką chęcią sam rozłożyłbym się na swoim łóżko i odpłynął w krainę Morfeusza, ale nie czas na to. Dyrektorka, by nas zabiła za coś takiego, ale oczywiście sama jet w swoim gabinecie i ciągle patrzy w to okno. Nigdy nie zrozumiem tej kobiety.
-Na początku trzeba wynieść wszystkie ławki. To największa sala w szkole, więc będzie ich sporo, ale na pewno pomieści wszystkich. Później przygotujemy coś w rodzaju sceny, a następnie zajmiemy się nagłośnieniem i oświetleniem. Na sam koniec dostaniesz trochę czasu wolnego, żeby przygotować przemowę.
-Przemowę? -Przerwał mi wyraźnie zaniepokojony Yuuki.
-Jesteś w końcu przewodniczącym. Po uroczystym rozpoczęciu roku jest spotkanie z uczniami. Klasa Magiczna ma je w bibliotece, twojej przydzielili salę treningową, a Akane prosiła o zgodę na wyjście do miasta Nemuri razem z uczniami należącymi do Klasy Przemiany i ją otrzymała. -Podzieliłem się moją wiedzą z wyraźnie zszokowanym chłopakiem.
-A po co te całe spotkania? -Zapytał, a ja tylko pokręciłem głową na jego głupotę.
-Są nowi, nieprawdaż? Przydałoby się sprawdzić, co potrafią i ich poznać, w końcu będziesz za nich odpowiadał przed dyrektorką i musisz wiedzieć na kogo powinieneś zwrócić szczególną uwagę, komu przyda się specjalna pomoc... Teraz rozumiesz? -Chłopak energicznie potrząsnął głową, czyli przetrawił jakoś te wiadomości- Przemówienie piszesz, żeby jakoś z nimi pogadać, wiedzieć mniej-więcej, o czym mówić. Dobra, skoro wszystko wyjaśnione to bierzmy się do roboty!
Czas nam szybko mijał i odnosiło się wrażenie, że roboty nie ubywa, a wręcz przeciwnie... Z każdą godziną robiło się jej więcej.
Akane, odpisz Aiu i nie angażuj się w żadne opowiadanie.
Yuuki, napisz coś o tym, jak pracujemy i myśl nad przemówieniem xD.
Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.
-Zupełnie wyleciało mi z głowy! -Wrzasnąłem i chwyciłem go za nadgarstek ciągnąc w kierunku sali specjalnie przygotowanej na "tą" okazję.
-Czekaj! Co ty robisz? - Zachciało mu się protestować w takiej chwili.
-Później wyjaśnię, a teraz po prostu biegnij, bo się spóźnimy!
Po tych słowach chłopak umilkł i wykonał moje polecenie. Znaleźliśmy się zdyszani przy klasie. Spojrzałem na mojego towarzysza, który po raz kolejny rzucał mi pytające spojrzenie. Nie dziwie się, że chciał wyjaśnień.
-Dyrektorka ci pewnie tego nie mówiła, ale zebrało się wystarczająco dużo osób, by rozpocząć rok szkolny. My jako przewodniczący... Nie rób takich oczu, bo wiem, że tez nim jesteś. Musimy skończyć z przygotowaniami. Akane ma wszystkich poinformować, że to dzisiaj, a my zostaliśmy przydzieleni do organizacji -wytłumaczyłem w skrócie najważniejsze informacje.
-No dobra, dobra. A więc? Co robimy? -Zapytał jakoś niezbyt przejęty nową robotą, ale widać było, że wolałby iść do pokoju i odpocząć.
Właściwie z wielką chęcią sam rozłożyłbym się na swoim łóżko i odpłynął w krainę Morfeusza, ale nie czas na to. Dyrektorka, by nas zabiła za coś takiego, ale oczywiście sama jet w swoim gabinecie i ciągle patrzy w to okno. Nigdy nie zrozumiem tej kobiety.
-Na początku trzeba wynieść wszystkie ławki. To największa sala w szkole, więc będzie ich sporo, ale na pewno pomieści wszystkich. Później przygotujemy coś w rodzaju sceny, a następnie zajmiemy się nagłośnieniem i oświetleniem. Na sam koniec dostaniesz trochę czasu wolnego, żeby przygotować przemowę.
-Przemowę? -Przerwał mi wyraźnie zaniepokojony Yuuki.
-Jesteś w końcu przewodniczącym. Po uroczystym rozpoczęciu roku jest spotkanie z uczniami. Klasa Magiczna ma je w bibliotece, twojej przydzielili salę treningową, a Akane prosiła o zgodę na wyjście do miasta Nemuri razem z uczniami należącymi do Klasy Przemiany i ją otrzymała. -Podzieliłem się moją wiedzą z wyraźnie zszokowanym chłopakiem.
-A po co te całe spotkania? -Zapytał, a ja tylko pokręciłem głową na jego głupotę.
-Są nowi, nieprawdaż? Przydałoby się sprawdzić, co potrafią i ich poznać, w końcu będziesz za nich odpowiadał przed dyrektorką i musisz wiedzieć na kogo powinieneś zwrócić szczególną uwagę, komu przyda się specjalna pomoc... Teraz rozumiesz? -Chłopak energicznie potrząsnął głową, czyli przetrawił jakoś te wiadomości- Przemówienie piszesz, żeby jakoś z nimi pogadać, wiedzieć mniej-więcej, o czym mówić. Dobra, skoro wszystko wyjaśnione to bierzmy się do roboty!
Czas nam szybko mijał i odnosiło się wrażenie, że roboty nie ubywa, a wręcz przeciwnie... Z każdą godziną robiło się jej więcej.
Akane, odpisz Aiu i nie angażuj się w żadne opowiadanie.
Yuuki, napisz coś o tym, jak pracujemy i myśl nad przemówieniem xD.
Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.
Subskrybuj:
Posty (Atom)