-Wiele
osób ćwiczy w Sali. Ja niestety lepiej bym tego nie praktykował -spojrzałem na
niego ciężko wzdychając i rozkładając ręce w geście bezradności – Zaprowadzę
cię do akademika –oznajmiłem, po czym ruszyliśmy w jego stronę.
Dla
osoby, która używa mocy w sposób niewerbalny, jak ja, ciężko było nie
przyglądać się chłopakowi, który wyraźnie wykorzystywał jakiś przedmiot. Może zdarzyło
się to parę chwil wcześniej, jednak nie dawało mi spokoju. Powinienem chyba
bardziej skupiać się na otoczeniu, skoro pierwszy raz zauważyłem coś takiego. Chociaż
to akurat nic nowego. Moja tendencja do ignorowania życia toczącego się dookoła
zadziwiała nawet mnie. Z drugiej strony nie miałem powodu, by tego zmieniać. Ludzie
i tak myślą, co chcą, a ja nie mam zamiaru im tłumaczyć swoich działań.
Kolejnym
obiektem zainteresowań był sam wilk, który przyszedł z nowym uczniem i został przedstawiony,
jako Mr. Wolf. Przyznaje się bez bicia, uwielbiam zwierzęta z całego serca. Co prawda,
czuje większy zachwyt do mniejszych stworzonek, ale te większe wcale nie są
gorsze. Wręcz przeciwnie. Było puchate, przyjemne w dotyku i nie drażniło, jak
ludzki gatunek. Przynajmniej do tej pory nie spotkałem się z sytuacją, w której
jakiekolwiek stworzenie faktycznie rozdrażniłoby mnie w jakikolwiek sposób. Poza
tym zwierzęta są ciche. Słyszałem, co prawda, że są osoby, które potrafią się z
nimi komunikować, ale ja nie miałem takiej umiejętności, więc nie rozmyślałem
nad tym dłużej niż to konieczne.
Będąc
już w budynku podeszliśmy do recepcji, gdzie Yukiya dowiedział się, w którym
dokładnie miejscu znajduje się jego pokój. W większości nie zwracałem
specjalnej uwagi na słowa, jakie padały w jego rozmowie, więc wyłapałem tylko
najważniejsze informacje, by ewentualnie pomóc dostać się chłopakowi pod odpowiednie
drzwi. Aktualnie i tak nie miałem nic lepszego do roboty, a na rzucanie ponownie
krzesłami również towarzyszył mi brak chęci. Jeszcze kogoś zabije. Wtedy dopiero
zacznie być ciekawie. Może niekoniecznie dla mnie, ale już sobie wyobrażam te
kłopoty i „zachwyt” mojego opiekuna. Może to nawet niegłupi pomysł. Potrząsnąłem
jednak głową, chcąc wyzbyć się niepotrzebnych myśli. Jeśli tak dalej pójdzie,
faktycznie zacznę planować jakieś morderstwa. To chyba znak, że czas przestać
zastanawiać się nad błahostkami i skupić na rzeczywistości.
-Pokaże
ci, gdzie jest pokój– pokazałem ręką, by do mnie dołączył, kiedy już skończył rozmawiać
z pracownikiem recepcji, dopiero pod pokojem odezwałem się po raz kolejny – To tutaj.
<Yukiya?>