Uwaga!


Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.

środa, 22 lipca 2015

Od Nathaniela

Nath przyglądał się swojemu pokojowi... Znajdował się na parterze. Ściany były pokryte deskami z koloru przypominające chyba dąb, podłogę wyłożyli płytami z granitu, a do tego wielkie przeszklone drzwi prowadzące na wielki taras otoczony ostrokrzewem... pomijając jak dla niego zbędne meble jak wielkie łóżko ze średnio twardym materacem, kilkoma szafami i komódkami pokój był jak dla niego w sam raz. Na tarasie jego kompan będzie mógł wygrzewać się w słońcu bądź ukryć się w budynku gdyby zaczęło padać, a on sam mógł trenować... w końcu mięśnie nie robiły się same.. a trzeba przyznać muskulaturę miał nieskazitelna na swym ciele. Przez szerokie bary wyglądał trochę jak trójkąt... ale wracając do pokoju. Nath będzie musiał postawić jakieś parawany na tarasie, aby nikt mu nie zaglądał. Blond włosy wyciągnął ze skrzyni zbroje wilkora i postawił ją w kącie... będzie musiał ją wypolerować i naoliwić aby nie chwyciła jej rdza i brud. Obok pancerza ułożył masywne skórzane siodło. Wziął szczotę i jakieś proszki i płyny..... posłużyły mu do wyczyszczenia wilczego wyposażenia. Usłyszał trzask gałązek i nagle wielka bestia wskoczyła na taras... uśmiechnął się sam do siebie i wyszedł do wilkora.
-jak się czujesz Drash?-Spytał pupila i pogłaskał go po pysku... był świadom, że momencie gdy usłyszał trzaskające gałęzie wilk mógł już go bez problemu dopaść i zagryźć.
-tak wiem nie lubisz przeprowadzek, ale było to konieczne... wiesz co mówił dziadunio „nauka to do potęgi klucz”- uśmiechnął się od ucha do ucha. Uważał swoje słowa za ironiczne, ponieważ wątpił w możliwości szkoleniowe tej akademii. Dziadunio go nauczył wystarczająco, a dalej zamierzał uczyć się sam... przybył tu tylko po to aby wśród ludzi, którzy wspomogą w jego planach i rodzinnej przysiędze. Wilk nastroszył futro i naprężył mięśnie... Wyczuł kogoś za drzwiami. Nath cicho jak kot przekradł się do pokoju i wyciągnął włócznie z pokrowca. Powolnymi krokami zaczął zmierzać do drzwi... przyłożył ucho do nich.. odczekał parę chwil. Zegar na ścianie tykał... tik... tak... Osoba po drugiej stronie zaczęła się oddalać. Nath wypuścił głośno powietrze. Dawno nie przebywał w siedliskach ludzkich przez co stał się niepewny... można powiedzieć, że zdziczał. Otworzył drzwi. Lekki podmuch wiatru poruszył kartką co sprawiło, że zwrócił na nią uwagę. Zerwał ją i zamknął drzwi. Spokojnie przeczytał informację zawarta na tym skrawku sprasowanej celulozy.
 -ech... rozpoczęcie roku powiadacie... niech wam już będzie- Odłożył włócznie na łózko i do kompletu do niej wyciągnął tarcze. Zrobił to samo co z siodłem i zbroja wilkora... gdy już skończył był pewien, że powstrzymał ząb czasu na długo. Podszedł do wilkora z wielką szczotą z twardym włosiem...
 -teraz twoja kolej-wilkor zrobił wystraszoną minę... Nath powoli do niego podchodził delikatnie stawiając kroki... krok po kroku. Wilk zaczął się nerwowo rozglądać jakby chciał uciekać... Siłacz doskoczył do wilka i zaczęli się siłować i tarzać po tarasie... później wylądował pod nim i już nie miał szans... śmiał się wesoło, a wilk merdał ogonem.. najzwyczajniej w świecie się bawili.... Nath zaczął czesać pupila, a on wywalił jęzor szczęśliwy. Gdy skończył czesać wilka był cały spocony.... upał go wymęczył.
-dobra teraz się wykąpię i ubiorę i pójdę na rozpoczęcie... a ty tu zostań i nie narozrabiaj-pacnął go w nosek. Ściągnął z siebie ubranie i tylko w stroju Adama przespacerował się jak model na wybiegu wraz z bujającymi się między udami genitaliami. Wszedł do wanny i umył się... wykorzystał do mycia się trochę środka, który zabrał z rodzinnego domu... w składzie tego była sól i kilka innych rzeczy, ale najważniejsze było to, że później pachniał palonym drewnem. Wyciągnął ubrania układając je równo wręcz pedantycznie po szafkach... Ubrał się W KOŃCU i przestał chwalić się klejnotami rodzinnymi. Koszula i ciemne jeansy, a do tego buty z prawdziwej skóry. Nie był to strój wyniosły, ale elegancji... stwierdzał zawsze, że tak wyglądał lepiej niż w jakimś garniaku. Pomachał do wilka i poszedł na to „rozpoczęcie”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz