Uwaga!


Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.

wtorek, 28 lipca 2015

Aki Kaze

Imię: Aki
Nazwisko: Kaze
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Klasa: W
Ranga: D
Broń: Misternie rzeźbiony mityczny łuk

Osobowość:
Przez wielu mógłby zostać określany mianem kujona przez fakt, iż lubi się uczyć i poznawać nowe rzeczy. Jest opanowany, a także spokojny we wszystkim, co robi. Dodatkowo cechuje się ogromną precyzją. Zawsze stara się, by wszystko było idealnie. Te cechy wyrobił sobie ćwicząc ze swoją bronią, która często nazywana była staroświecką. On sam nie rozumiał z jakiego powodu, skoro byli ludzie z chodzący z ostrzami to dlaczego akurat łuk był uważany za coś starego. W gruncie rzeczy strzelanie z niego uspokajało i dawało jego zmysłom odpoczynek. Uważał, że nie ma lepszego sposobu na rozładowanie napięcia.
Mimo wszystko Aki jest również bardzo ciepłą i przyjazną osobą. Nie lubi się kłócić o trywialne sprawy. Zawsze woli wszystko wyjaśnić, zamiast zostawiać jakieś niedopowiedzenia, przez które często psują się stosunki z drugą osobą. Uważa, że gdyby ludzie więcej ze sobą rozmawiali na pewno mogliby dojść do porozumienia bez podnoszenia głosu. Dla niego kłótnia była złem koniecznym tylko w naprawdę kryzysowych przypadkach. Jeśli tylko mógł, unikał jej. Czasami przez to obrywał najbardziej, ponieważ nie chcąc bronić swojego zdania ktoś inny narzucał mu swoją wolę. Wie doskonale, że jest zbyt pasywny, jednak do tej pory tego nie zmienił.
Jego dobroć jest czasem wykorzystywana. Dosyć łatwo wcisnąć mu dodatkową robotę. W poprzedniej szkole często pojawiały się tego typu sytuacje, przez co wracał nawet o późnych porach nie mogąc wyrobić się ze wszystkimi obowiązkami. Niestety, nic nie może poradzić na swoją chęć pomocy każdemu, kto tego potrzebuje. Można pokusić się o stwierdzenie, że to wręcz silniejsze od niego. Między innymi przez to ulega również różnym namowom ze strony ludzi. Jak łatwo się domyślić, często wychodzi na tym gorzej niż powinien.
Podejście do wszystkiego zmienia się jednak w momencie, gdy musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Dobrym przykładem jest walka, w której wyceluje w drugą osobę i nie zawaha się strzelić. Nie następuje przy tym żadna zmiana charakteru. Po prostu zmieniają się wtedy priorytety, jakimi się kieruje. Na co dzień prowadzi go chęć pomocy innym. Z kolei w chwili, gdy musi unieść swoją broń i stanąć w odpowiedniej pozycji wie, że nie może już postrzegać wszystkiego w taki sam sposób. Jak powtarzał jego ojciec – „są rzeczy ważne i ważniejsze”. Jednocześnie nigdy nie wycelował w osobę, która faktycznie niczego nie zrobiła. Miał również nadzieję, że nigdy nie będzie musiał tego robić. Nie popierał pochopnego rozlewania krwi, więc gdy celował w ofiarę na początku wolał wiedzieć o niej więcej niż parę wzmianek.

Historia:
Rodzina chłopaka zawodowo parała się łucznictwem. Prowadzili nawet dojo, gdzie uczyli Kyudo, czyli drogi łuku. Nie brali oni każdego. Ich usługi były dosyć specyficzne, ponieważ specjalizowali się w poskramianiu energii pradawnych broni napełnionych energią. Istniało wiele podobnych szkół, jednak każda uczyła walki innym narzędziem. Jak wcześniej zostało nadmienione, rodzice niebieskookiego zajmowała się tylko łucznictwem.
Ojciec Aki’ego należał do osób surowych, ale sprawiedliwych. Nigdy nie zganił go za coś, jeśli nie było ku temu faktycznej przyczyny. Jednocześnie podczas treningów traktował swojego pierworodnego na równi z innymi uczniami. Nie faworyzował nikogo pragnąc, by wszyscy tak samo się rozwijali i nabierali umiejętności. Sam chłopak nie mógł powiedzieć, iż czuł się nieszczęśliwy. Uważał swoją rodzinę za całkowicie normalną. Zawsze przykładał się do swoich obowiązków i nauki za dwoje, by nie zawieść ojca. Chciał, by ten był z niego dumny, a w przyszłości, gdy rodzice zaniemogą, przejmie po nich dojo. Tej drugiej części nieco się obawiał. Nie był pewny, czy poradzi sobie z tak wielką odpowiedzialnością. Widział doskonale swój pasywny charakter i martwił się, iż zawiedzie. Niestety, to był jego obowiązek przejąć szkołę. Podobno nigdy nie pojawił się wyjątek, w którym zostałby wybrany ktoś inny, co niezbyt go pocieszało.
Łuk dostał po zmarłym już dziadku. Był on naprawdę wspaniałym łucznikiem i chłopak zawsze podziwiał jego kunszt. Oczywiście, nie twierdził, że ojciec jest gorszy. Oboje byli niesamowici, jednak ten pierwszy wyprawiał prawdziwe czary używając zaklętych strzał. Do tej pory pamiętał, gdy któregoś razu zgodził się zaprezentować nowym uczniom niektóre umiejętności, jakich będą się uczyć. Mimo, iż to nie była czysta magia, wszyscy czuli moc, jaka bije od nie tylko od samego mężczyzny, ale i od jego broni. Zdawali się tworzyć jedną doskonałą całość, a każdy wykonany atak był niesamowicie precyzyjny. Nie wspominając o strzałach, które generował. Wiedział doskonale, kiedy wykorzystać jaką i nigdy się nie pomylił. Dla Aki’ego stało się celem życiowym pójść w jego ślady. Między innymi dlatego, gdy dostał jego broń na początku obchodził się z nią, jak ze szklanym, delikatnym przedmiotem. Dopiero jego ojciec musiał go nieco doprowadzić do porządku, ponieważ nie dasz rady wykrzesać ze swojego oręża żadnej magii, jeśli nie zjednoczysz się z nią duszą. Musieli tworzyć jedność, a chłopak miał z tym wyraźne problemy.
Minęło wiele czasu nim niebieskooki przełamał się. Do tamtej pory ciężko było mu zaakceptować łuk dziadka, ponieważ uważał, że nie jest go godzien i nawet nie próbował mu dorównać. Jednak im więcej czasu mijało tym bardziej zaczynał rozumieć swój błąd. Kiedy uporał się z wątpliwościami mógł wrócić do dalszej nauki, co w późniejszym czasie spędzało mu sen z powiek. Czasami zapominał o jedzeniu, a nawet zmęczeniu. Trzymając broń w dłoni i napinając cięciwę czuł wszechobecny spokój, a jego zmysły były zupełnie wyciszone. Liczyło się tylko trafianie o celu. Uwielbiał ten stan, dlatego często przesadzał z treningami.
Jego chęć ćwiczeń zwiększyła się, gdy matka chłopaka zmarła na niezidentyfikowaną chorobę. Podobno zadrapał ją kot posiadający w sobie jakiegoś wirusa. Zwierze również zdechło, jednak chyba nie trzeba mówić, jak bolała go śmierć rodzicielki. Nie mógł uwierzyć, że uczą się walki, a ktoś z nich umarł przez chorobę. Zdawało się to wręcz nierealne. Tym bardziej, że będąc w ruchu mieli dobrą odporność. Dodatkowo sama broń również wspomagała ich w pewien sposób.
Po tym wydarzeniu wiele się zmieniło. Nawet jego ojciec zdawał się więcej spędzać czasu w dojo, niż w domu. Oboje zajęli się ćwiczeniami, nawet jeśli ten pierwszy nie potrzebował tego w tym samym stopniu, co młodszy osobnik. Jednak ta strata wyraźnie zbliżyła ich do siebie. Oboje nie chcieli stracić już nikogo więcej, dlatego nawet jeśli sama nauka pozostawała tak samo ciężka, jak zawsze to Aki wiedział, że w razie potrzeby ma wsparcie. Między innymi z tego powodu zdziwił się, gdy ojciec oznajmił mu pewnego dnia, iż wyjeżdża do akademii. Nie rozumiał jego decyzji, jednak nie sprzeciwiał się. Uważał, że skoro tak zostało postanowione były ku temu jakieś podstawy. Oczywiście, wiedział gdzie jedzie i jaki cel ma jego nowa szkoła. Najwyraźniej, skoro miał tam dołączyć oznaczało to, iż nawet jego ojciec uważał tego całego Masaru za zagrożenie, a chłopak z pewnością nie miał zamiaru go zawieść.

Partner: Może kiedyś…
Inne:
-Jego strzały generowane są dzięki energii przepływającej przez łuk. W zależności od woli właściciela przyjmują konkretne właściwości i wygląd;
-Łuk oraz jego cięciwa, gdy są nieużywane wydają się wyglądać, jak zwykła broń. Dopiero podczas użytkowania przez Aki’ego i tylko przez niego, obie części zaczynają delikatnie świecić, co jest oznaką przepływania przez nie energii;
-Dzięki codziennym treningom w dojo jest szybki, zwinny i precyzyjny;
-Ćwiczenie Kyudo jest dla niego sposobem na rozluźnienie dlatego w momencie, gdy ma zły humor lub ktoś wyprowadzi go z równowagi pierwsze, co robi to udanie się do Sali ćwiczeń, by móc wykorzystać swoje umiejętności;
-Lubi najpierw przeanalizować sytuacje, a dopiero potem w jakikolwiek sposób zareagować. Nigdy na odwrót;
-Jest porannym ptaszkiem, co znaczy tyle, że nim wszyscy się obudzą, on już będzie trenował;
-Nigdzie nie rusza się bez swojej broni.

Punkty: 0



Usagi Kyouki

Imię: Usagi
Nazwisko: Kyōki (Kyouki)
Pseudonim: Bunny, Szalony Królik
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Klasa: M
Ranga: D
Moc: Salwa, Przemianowanie Energii

Osobowość:
Z pewnością nie można nazwać go prostą lub w jakikolwiek sposób, nieskomplikowaną istotą. Wręcz przeciwnie. Bunny jest osobą, która wesoło przemierza ulicę, nucąc cicho jakąś melodyjkę i podziwiając wszystko, co go otacza. W prostych słowach można określić go, jako człowieka naprawdę pogodnego, wesołego, wiecznie uśmiechniętego, a także w pełni otwartego na świat. Ciężko jest wywołać na jego twarzy smutek lub jakąkolwiek inną negatywną emocję. Zupełnie, jakby te nigdy się go nie imały lub sam je odganiał swoim pozytywnym nastawieniem.
           Wszędzie go pełno, jakby posiadał zdolność klonowania. Jednak nawet bez niej doskonale sobie radzi. Ciągle szuka ciekawych doznań i wrażeń, które są w stanie podtrzymać jego świetny nastrój, co nie wydaje się niczym trudnym. Nawet samym swoim wyglądem wywołuje sytuacje, które później może wspominać z typowym dla siebie rozbawieniem. Dzięki zapuszczeniu włosów do pasa i dosyć drobnej budowie często robi komuś niesamowite niespodzianki w postaci uświadomienia ofiary, iż tak naprawdę nie jest dziewczyną. Uwielbia patrzeć na miny takich osób. Zresztą nie po
winno to nikogo dziwić, skoro nawet ubiera się, jak płeć przeciwna, a nikt przy pierwszym spotkaniu go nigdy jeszcze nie zapytał, czy jest chłopakiem. Czemu więc miał tego nie wykorzystywać? Szczególnie, że to takie zabawne.
Niestety, jak każdy, nawet on ma swoje gorsze strony. Ta ciemniejsza strona Bunny rzadko wita światło dzienne. Zwykle jest utrzymywana w ukryciu, by nikt nigdy nie musiał jej poznać. Jednak czasem pojawiają się sytuacje niespodziewane, przy których nie można przejść obojętnie. Wtedy osoba śmiejąca dopuścić się takiego ryzykownego czynu może być pewna, że Królik nie odpuści tak łatwo. Jest niesamowicie pamiętliwą osobą, więc gdy ktoś podpada chłopak nigdy tego nie zapomni. To niesamowite, jak z milutkiej i roześmianej istotki można stać się kimś bezwzględnym i okrutnym. Na szczęście dosyć trudno jest wyprowadzić go z równowagi, więc akademia nie powinna zbytnio ucierpieć. Przynajmniej do czasu, gdy nie znajdzie się jakiś szalony ochotnik. Nikt nie powinien drażnić Szalonego Królika, nawet dla zabawy.

Historia:
Usagi należy do dość specyficznej rodziny. Jego nazwisko nie jest przypadkiem, a brzemieniem, które nosi na swoich barkach cały ich ród. Mianowicie Kyōki oznaczało Szaleństwo i nie było przed nim ucieczki. Z pokolenia na pokolenie zostaje przekazana stara opowiaska mówiąca o ich przodku, który w zamian za potęgę, by pokonać swoich wrogów, oddał cześć swojej duszy potworowi. Nie zastanawiając się nad konsekwencjami przyjął warunki umowy bez wysłuchania ich do końca. Otrzymał swoją upragnioną moc, ale nie wiedział, że użycie jej powoduje całkowitą zmianę nie tylko z wyglądu, ale i charakteru. Nie potrafiąc się kontrolować, zabił nie tylko tych, których nienawidził, ale również osoby, które kochał całym sercem. Nazywał to szaleństwem, dlatego przybrał to nazwisko, by każde kolejne pokolenie nie zapomniało, że ich umiejętność jest potężna, ale również zabójcza, jeśli nie nauczą się jej kontrolować.
Opowieść brzmi dla wielu, jak bajka z morałem, by straszyć dzieci przestrzegając tym samym, żeby nigdy nie ufały takim stworom oraz nie dawały się ponieść emocjom i wysłuchały do końca słów innych. Ród Kyōki wiedział jednak, że to prawda. Każde kolejne pokolenie przez cały okres dorastania, a nawet po nim, uczyło się kontrolować swoją alternatywną postać. Wszystko po to, by nie dopuścić do błędu, który popełnił ich przodek. Niestety, to dość mocno ochłodziło relacje rodzinne. Przez ciągłe treningi rzadko spędzali razem czas na jakichś zwykłych rzeczach. Nawet posiłki trwały w ciszy.
Chłopak żył właśnie w takich warunkach. Wieczne ćwiczenia, zero rozmowy z kimkolwiek o normalnych problemach, które były bagatelizowane i uznawane za zbyt trywialne, by się nimi zainteresować. Z tego też powodu przez innych uznawani zostali za dość nieczułe osoby, które najlepiej omijać z daleka, nie patrząc w ich stronę. Nawet sam Królik był taki. Przynajmniej do czasu, gdy jego rodzina nie zadecydowała, że wezmą udział w walce z Organizacją. To była dość pochopna decyzja, jednak nie można im się dziwić. Wiecznie trenowali, by ulepszyć swoje umiejętności, jednak na co komu one, skoro nie mogą ich wykorzystać? Usagi mimo swojego młodego wieku dobrze radził sobie ze swoją alternatywna stroną, dlatego postanowiono, że to właśnie on wyjedzie do akademii. Z początku brano pod uwagę jego starszą siostrę, jednak ta w ostatniej chwili odmówiła z pewnych przyczyn. Jako, że więcej dzieci w tej rodzinie nie było, musiał wyjechać właśnie chłopak, co przyjął o wiele lepiej, niż się spodziewano.
Najmłodszy Kyōki miał nadzieję, że dzięki tej przeprowadzce do obcego miejsca wreszcie będzie mógł żyć tak, jak tego chce. Jego rodzice nawet nie wiedzieli, że fioletowowłosy przebierał się kiedykolwiek w damskie ubrania, więc nie musiał się martwić o jakiekolwiek pouczanie przed wyjazdem. Ponadto postanowił, iż wreszcie będzie taki, jak on tego chce. Nudziło go zachowanie zimnej i niedostępnej osoby. Nie było w tym krzty zabawy, której mu tak brakowało. Tym razem wszystko będzie tak, jak to sobie zaplanuje, czyli z pewnością zasłuży na miano Szalonego Królika jeszcze nie raz.
Opuszczając rodzinne progi wcale nie liczył na wylewne pożegnanie. Powiedziano mu o czym powinien pamiętać i posłuchał pouczania o tym, by ćwiczyć w alternatywnej postaci, jak najwięcej, by w razie problemów umieć ją kontrolować. To była chyba najdłuższa rozmowa z rodzicami w całym jego życiu. Wiedział jednak, że już niedługo uwolni się od tego życia, więc nie marudził tylko grzecznie stał w miejscu, wysłuchując ich słów. Kiedy już był w drodze do akademii od razu zmienił swój wygląd. Wiedział czego chce i z pewnością ciężko będzie komukolwiek to zmienić. W końcu ich rodzina jest równie szalona, co uparta.

Partner: Chętnie znajdzie kogoś ciekawego~

Inne:
-Podczas Przemianowania Energii zamienia cały swój pozytywny nastrój na negatywny, co powoduje zmianę jego zachowania na alternatywny oraz zmianę koloru włosów na biały, skóry na barwę grafitu, a oczy płoną szkarłatem. Dodatkowo współczynniki bojowe zostają zwiększone, dzięki czemu Salwa ma potrojony zasięg, siłę przebicia i generuje więcej pocisków;
-W umiejętności Salwa występują pociski przypominające te ze zwykłej broni palnej, które za pomocą siły woli kierowane zostają w stronę wroga;
-Posiada naprawdę niesamowity słuch, przez co często nie może w nocy zasnąć, a także czasem przypadkiem usłyszy coś czego nie powinien;
-Przez pewne zdarzenia w przeszłości nienawidzi strzykawek do tego stopnia, że od razu blednie i ma ochotę uciec, chociażby przez okno. Jeśli ucieczka jest niemożliwa może wpaść w panikę;
-Mimo strachu przed strzykawkami, same igły lub jakiekolwiek ostre przedmioty nie wywołują u niego niepokojących symptomów;
-Potrafi bardzo cicho się poruszać, przez to często wygląda, jakby pojawiła się nie wiadomo skąd, niczym zjawa;
-Kocha wszelkie zwierzęta, co jest jego największą słabością, ponieważ nawet, gdyby walił się świat to w momencie, w którym ujrzałby małego kotka, pieska, nawet robaczka skubiącego sobie spokojnie listek lub trawkę, rzuciłby wszystko i do takiego stworzenia podbiegł, by móc na niego popatrzeć;
-Wybitnie nieprzewidywalny w momencie przebywania w złym humorze;
-Nigdy nie rozstaje się ze swoim notesem i długopisem zapisując wszystko. Nawet z nimi śpi!
-Przez ramie ma zarzuconą torbę, jednak nikt nie wie, co w niej się mieści;
-Ubiera się w dziewczęce stroje. Najczęstszym zestawem jest szkolny mundurek, czyli koszulka, marynarka, do której ma przyczepioną broszkę w kształcie sierpa księżyca, krawat, spódniczka, zakolanówki i inne tego typu rzeczy. Często dopina sobie również królicze uszy podkreślając imię, jakie mu nadano. W szafie ma również zwykłe ubrania dla jego płci, jednak nosi je naprawdę rzadko i niechętnie;
-Przez noszenie takiego stroju w rozmowie z nowymi osobami zachowuje się i mówi typowo, jak dziewczyna, ponieważ uważa to za zabawne.

Punkty: 0