Uwaga!


Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.

sobota, 8 sierpnia 2015

Od Anastazji



Obudziłam się w jakimś pokoju, miał on niebieskie ściany i drewnianą podłogę. Pościel w tym miejscu czuć było świeżością, wiedziałam, więc że jestem w jakimś pokoju, który nie był jeszcze w użytku. Powoli podnosiłam się, ponieważ wszystko mnie bolało. Gdy siedziałam na łóżku rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym nikogo nie było. Zobaczyłam, że na moich rękach jest pełno drobnych nacięć, tak jakby ktoś mnie pociął. Nagle ktoś wszedł do środka. Zobaczyłam przystojnego, umięśnionego chłopaka z ciemnymi włosami i oczami. W dłoni trzymał naczynie z parującym napojem. Młodzieniec zauważył, że się na niego patrzę, a ja widziałam, że on na mnie i odezwał się:
-Eee... Przepraszam... Mogłabyś... Ehem... - zakłopotany odwrócił wzrok i wskazał na mnie wolną ręką, w której nie miał kubka. Wtedy popatrzyłam w dół i zauważyłam dopiero teraz, że jestem nago, głośno krzyknęłam i przykryłam się kołdrą. Od razu wyskoczyły mi uszy i ogon. Zakłopotana zapytałam:
-Co się właściwie stało?! I gdzie moje ubrania?! My chyba nie ten teges... Pra... Prawda?
-Nie no co ty! Ani mi się śni! - roześmiał się, po czym położył naczynie obok łóżka.
- A co to niby miało znaczyć?! Że niby jestem nieatrakcyjna?! Brzydka?! - uniosłam się, po czym znowu zapomniała, że jestem nago. Stałam, jak osłupiała przed nieznajomym. Wtedy znowu krzyknęłam:
-A...! Zboczeniec! Znowu to samo! To przez ciebie! Ty to robisz specjalnie! Byle tylko nacieszyć oczy!
-O, przepraszam bardzo! To nie ja unoszę się, gdy tylko ktoś coś powie, co ci się nie spodoba... Poza tym ja jestem ubrany! Nie to, co ty! Mimo, że się fajnie patrzy... I ja też nie siedzę bezczynnie. jak ty!
-Co?! Że ja niby mam się przy tobie przebierać! - Znowu się uniosłam i znowu byłam cała czerwona z zakłopotania, szybko wzięłam kołdrę, usiadłam na łóżku i powiedziałam:
-Och! Dobra wygrałeś! Mogłabym skorzystać z twojej łazienki? I łaskawie pożyczyłbyś mi swój podkoszulek?! Tylko nie ściągaj swojego! Tylko jakiś inny! - Po chwili milczenia, pokiwał tylko głową i wskazał drogę do łazienki, po czym odwrócił się rzucając mi przy tym podkoszulek, który był na krześle. Czekał, aż ja przejdę do łazienki.
-Tylko nie podglądaj! Rozumiesz?!
-Ta... Jasne, jak słońce.
Szybko poszłam do łazienki i przebrałam się w jego koszulę, którą pachniała wodospadem oraz różnymi leśnymi drzewami. Wiedziałam wtedy, że nie był on z miasta, lecz z gór lub lasów. Przebrana weszłam do pokoju, w którym chłopak siedział na krześle obok drzwi naprzeciwko okna. Ja postanowiłam, więc usiąść na łóżku. I zapytałam:
-To dla mnie? Ta herbata?
-W sumie, planowałem ją wypić, ale jeśli chcesz i lubisz zieloną to bierz.- odpowiedział, uśmiechając się do mnie. Po chwili zastanowienia sięgnęłam po nią i napiłam się. To nie była normalna zielona herbata, gdyż poczułam jeszcze jakieś zioła, których smaku i zapachu nie umiałam rozróżnić, ale wiem, że mi bardzo smakowała. Po wypiciu połowy kubka, nieznajomy odezwał się:
-Smakuje? - Chwilę zastanawiałam się, czy odpowiedzieć, ale zdecydowałam się:
-Tak. Co do niej dodałeś? Jakie zioła, bo nie kojarzę.
-A to już moja słodka tajemnica.
-Aha.- I znowu nastała chwila ciszy.
-Przepraszam.
-Za co? Za to, że jesteś pierwszym facetem, który mnie widział nago? Czy za to, że nie wiadomo, co ze mną zrobiłeś?
-Ej! Nie jestem zboczeńcem. Przepraszam za te rany na twoim ciele. Niestety, tak się rzucałaś, że nie miałem innego wyboru... - Przerwałam mu.
-Jak to rzucałam?! - Zapytałam zakłopotana.
-Spokojnie... Mówiłem, że zboczeńcem nie jestem.- Roześmiał się - Na pewno nic z tych rzeczy, które przychodzą ci na myśl. Rzucałaś się na innych uczniów. Podejrzewam, że nie umiesz panować nad swoimi przemianami i podczas rozpoczęcia, tak jakoś się przemieniłaś, ale nie podejrzewałem, że jesteś dziewczyną...
-Ahh... Już pamiętam. I wgl nie pasuje ci, że dziewczyną jestem?!
-Nie... Nawet to lepiej. Przynajmniej mogłem popatrzeć. Haha...
-No wiesz! Zbok! Haha... Ale mimo to wybacz, że oskarżałam Cię. No, ale w ogóle, jak to się stało, że jestem znowu sobą?- On opowiedział mi wszystko po kolei, co się wydarzyło. Moje słowo było tylko jedno "Wow!". Zauważyłam na ścianie zegar z godziną 0:14, było to dość późno, więc postanowiłam zbierać się do siebie do pokoju. Wstałam i ruszyła ku drzwi, lecz młodzieniec mnie zatrzymał mówiąc:
-Już idziesz?
-Tak. Muszę się przygotować do spania, bo paradować w twojej koszuli nie będę, dziwnie to wygląda.
-No tak, z tym się zgodzę. W ogóle, jak masz na imię, bo ja Tamotsu Mizuno.  Klasa przemiany. Lat 19. Itp., itd. Po prostu mów mi Tsu.
-Haha... Okej, Tsu.- Wciąż śmiejąc się, odpowiedziałam- Ja jestem Anastazja Kamachi. Też klasa przemiany. Lat 17. Mów mi Ana lub Ananas.
-Anastazja Kamachi?
-Tak... Coś nie tak?- Przez chwilę dziwnie się na mnie patrzył, z góry na dół. Dość dziwnie się czułam, gdy tak się mi przyglądał, jakby mnie przewiercał od środka, robiąc wielką dziurę, która odsłaniała wszystkie moje tajemnice.
-Nie nic, nic... Miło mi Cię poznać Ananasie.- Roześmiał się, po czym dodał - Jakbyś potrzebowała pomocy. To jestem zawsze do usług.
-Haha, dzięki. Do usług rozbierania też? Jakbym nie dała rady?
-Eee... No, jak będziesz chciała - odpowiedział z chytrym uśmiechem na twarzy. Wzięłam poduszkę i rzuciłam w niego. Po czym dodałam:
-Nie, dzięki, jestem dużą dziewczynką, która umie sobie radzić.
-Jakoś podczas przemiany na to nie wyglądało.
-Pfii... To było dawno i nieprawda.
-Tsaa... Z pewnością.
-Dobra, idę, bo z tobą nie da się gadać - Roześmiałam się, po czym wyszłam z jego pokoju. Za sobą usłyszałam jego ciepły głos mówiący: "Wracaj szybko do zdrowia, a koszulę może kiedyś mi oddasz". Po tym od razu rozejrzałam się, czy nikogo nie ma na korytarzu. Widząc pusty korytarz, wystrzeliłam, jak z torpedy naprzód, kierując się do swojego pokoju. Na szczęście nie było tak daleko. Gdy weszłam do pokoju od razu ściągnęłam koszulę Tsu i ruszyłam do łazienki. Gdy tak siedziałam w wannie chyba ze 2 godziny, wciąż myślałam, że gdyby nie on to nie wiadomo, jak to potoczyłoby się dalej. Później padłam na łóżko i zasnęłam, nie jedząc kolacji.

Od Tamotsu

Od razu w parowałem do Akademii, gdy tylko ukazała się moim oczom. Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to było zwiedzenie Akademii. Moją ulubioną częścią, w każdej szkole był dziedziniec, więc wyruszyłem od razu na niego. Każdemu kto przechodził obok mówiłem "cześć" i przedstawiałem się jako Tsu. Na miejscu tylko nabrałem do płuc podziemnego powietrza i ruszyłem dalej, wiedziałem gdzie się teraz wybiorę . Kolejnym etapem zwiedzania był mój pokój. Wiedziałem, że nie warto teraz iść na rozpoczęcie, ale mimo to postanowiłem przynajmniej pokazać się na koniec, ale najpierw dalsze zwiedzanie. Poszedłem do biblioteki, stołówki i kilku klas. Moim następnym celem było rozpoczęcie, więc ruszyłem. Gdy wszedłem moim oczom ukazał się obraz lejącego wodą na innych księdza. Pomyślałem, że nie chciałbym być na miejscu tych ludzi... Hm.... No dobra... Nie takich normalnych ludzi, bo każdy był inny i miał inne zdolności. Nagle na początku rzędu zaczęła się panika, a że byłem bardzo ciekawski powoli przybliżałem się, by zobaczyć z czego ta afera. Gdy doszedłem już do początku rzędu, ukazał mi się obraz wściekłego białego tygrysa w czarne pręgi z po rozwalanymi  dookoła krzesłami. Na początku stałem jak w ryty, ale nagle poczułem jakby ktoś mnie wolał o pomoc. Bez zastanowienia ruszyłem na przód. Pamiętałem doskonale, jak to było ze mną, gdy nie panowałem nad przemianami. Pamiętam jak to rządzą krwi była silniejsza ode mnie. Pamiętam, że jak wracałem do poprzedniego wcielenia to wszystko było zniszczone, a ludzie nie żyli. To był jak koszmarny sen, tyle że działo się to naprawdę. Wtedy postanowiłem iść do najlepszych i nauczyć się tego co nie umiałem. Oni powiedzieli mi jedno: "Należy zaakceptować  takim jakim się jest. Nie sprzeciwiać się oraz nie bać się tego." Później przez całe 15 lat uczyłem się jak panować i wykorzystywać swoje umiejętności. Dzięki temu nauczyłem się 3 specjalizacji: opanowania, walki wręcz (np. kataną) i panowania nad mocą (np. kuli niebieskich ogników). Jednak tej ostatniej mocy używałem bardzo rzadko. Gdy patrzyłem na tygrysa wiedziałem, że ten kto przemienił się w niego, nie umiał panować nad przemianami, ale wiedziałem też, że cierpiał. Jak tylko przybliżyłem się do niego, wiedziałem, że tygrys będzie musiał się zmierzyć z lisem, mimo że wiedziałem, że ma on przewagę nie zawahałem się ani na chwilę ani się nie bałem. Po prostu ruszyłem na zwierzę. Tygrys cały czas próbował atakować innych uczniów, lecz ją odpierałem jego ataki poprzez magiczne tarcze ogników. Niestety musiałem ponacinać trochę skórę tygrysa, by go osłabić. Poszło mi to dość sprawnie, bo jak to lis jestem szybki i sprytny. Nie to żebym się przechwalał, ale po prostu wiem na co mnie stać. Nagle zwierzę rzuciło się na mnie i przewróciło mnie na plecy, lecz był on już osłabiony, dzięki czemu przewróciłem się na niego i utworzyłem magiczną chmurę, która zasłoniła pole widzenie zwierza. Następnie kataną przycisnąłem go mocniej do podłoża, a następnie z ogników utworzyłem kaganiec i smycz, które krępują ruchy i dodają ciężaru przez co się wolniej rusza. Tygrys leżał i powoli się uspokajał, wziąłem go, więc na ręce i zaniosłem do mojego pokoju, w którym miałem specjalne zioła, które przyspieszały przemianę. Nie łatwo było go przenieść, ale udało się. Gdy tygrys się przemienił, zobaczyłem zgrabną dziewczynę z czarnymi włosami, była ona nie przytomna... I goła... Co mnie krępowało, w końcu nigdy nie widziałem gołej dziewczyny... Może i to śmieszne, no ale byłemu zajęty czym innym, a nie dziewczynami. Opatrzyłem ją i szybko przykryłem w łóżku, czekając, aż się obudzi.