Szybkim krokiem przemierzałam korytarz przeznaczony dla klasy Magicznej, szukając drzwi ze swoim imieniem. Starałam się skupić, na swoim zadaniu, żeby nie zbłądzić. Nie miałam zamiaru tracić czasu na bezcelowe przemierzanie zacienionych korytarzy, ale walizka skutecznie utrudniała mi wyznaczony cel. Miarowy dźwięk, który wydawała, wydawał się niemiłosiernie głośny, co sprawiało, że w duchu byłam podenerwowana. Póki co, wolałam z nikim nie rozmawiać. Nie byłam na to przygotowana. Z rozmyślań wyrwało mnie miauknięcie. Przystanęłam. Dopóki mój puchaty towarzysz nie miauknął po raz drugi, stałam przed drzwiami pokoju z przymkniętymi oczami. Delektowałam się ciszą, w której można było pozostać niezauważonym. Gdy w końcu otworzyłam oczy, spojrzałam z niechęcią na walizkę. Było to średniej wielkości pudło, z delikatnymi kwiatowymi wzorami. Po chwili wpatrywania się w walizkę, przeniosłam wzrok na imię widniejące na pokoju nr 85. Reiko Mekami.
-Dziękuję, Shiro-uśmiechnęłam się lekko do kota, który zamruczał, jakby z zadowolenia. Po zamknięciu się w pokoju, odetchnęłam z ulgą.
-W porządku! Teraz można się tu trochę rozejrzeć, i rozgościć-mówiłam uroczystym tonem, do białego kota, spoglądającego na mnie mądrymi, błękitnymi oczami.-Prawda Shiro?-uśmiechnęłam się pogodnie, kładąc poziomo walizkę. Tak, aby po wypakowaniu się, wsunąć ją pod łóżko. Rozejrzałam się po pokoju. Był bardzo ładny, schludny. Jego kolorystyka bazowała na odcieniach koloru beżowego. Ściany były w kolorze ecru, firanki miały jasny, kawowy kolor, a wszelkie dodatki, były jasnobeżowe. Śnieżnobiałe meble, spełniały moje najśmielsze oczekiwania. W pokoju znajdowała się przestronna szafa, komoda, biurko, oraz łóżko. Nad biurkiem wisiały półki na książki.
Kocur miauknął z zachwytem, na widok obszernego parapetu. Zaśmiałam się, kiedy mój puchaty przyjaciel na niego wskoczył.
-Kochany kotek-powiedziałam, podchodząc do parapetu. Pogłaskałam Shiro.-Szkoda, że będziesz musiał zostawać w pokoju, na czas zajęć. –pocałowałam lekko futerko mego ulubieńca. Kiedy podniosłam wzrok znad kota. Zza okna widać było podziemia, w całej swojej okazałości. Teren szkoły, był naprawdę ogromny. Po chwili refleksji, na temat placówki, w której będę się uczyć, wróciłam do rozpakowywania się. Rzeczy nie było dużo. Ubrania poprzekładałam do szafy, a mniejsze rzeczy, służące do pielęgnacji włosów, skóry i paznokci, włożyłam do komody. Po poukładaniu książek, dostrzegłam, jak niewiele ich ze sobą przywiozłam. Na końcu wypakowałam katanę, która była jedną z moich niewielu pamiątek rodzinnych, przez co była dla mnie bardzo cenna. Próbowałam nauczyć się nią walczyć, ale póki co, nie wychodzi mi to za dobrze… Nieświadomie przygryzłam wargę. Po chwili, jakby otrząsnęłam się z transu. Ostatni raz spojrzałam na katanę, po czym schowałam ją do walizki, i wsunęłam pod łóżko. Wstałam.
-Gotowe-przeciągnęłam się.-Jeszcze tylko przyszykować strój, na uroczystość inauguracji roku szkolnego-rozpromieniłam się, ale po chwili oprzytomniałam-Wypadałoby dopytać się kogoś o szczegóły…-zaniepokoiłam się. Podeszłam do drzwi, niepewnie wychodząc na korytarz. Na szczęście nikogo na nim nie było. Przeszłam się wzdłuż niego, mijając parę drzwi. Nie mogłam się zebrać w sobie. W końcu trafiłam na drzwi, na których widniała karteczka z informacją. Przyjrzałam się jej uważniej. Gdy zapoznałam się z jej treścią, momentalnie wróciłam do pokoju. Miałam ochotę skakać z radości. Obeszło się nawet, bez kłopotliwych rozmów. Na karteczce było napisane, że mamy się stawić o 18:00, w Sali o numerze 12. Spojrzałam na zegarek. Miałam niecałą godzinę na przygotowania! Zaczęłam krzątać się po pokoju, przygotowując się do ceremonii, jednocześnie zastanawiając się, dlaczego nikt nie poinformował mnie o dokładnym miejscu oraz godzinie rozpoczęcia… Dziwne… W dość niedługim czasie, udało mi się przygotować.
-Na razie lecę, Shiro. Do potem! Życz mi szczęścia!- zaśmiałam się, po czym, wyszłam. Gdy zostałam na korytarzu sama, poczułam się nieswojo. Ruszyłam jednak we wskazanym kierunku. Moja twarz, jak zwykle, gdy nie jestem sam na sam z kimś bliskim, znów zaczęła pełnić funkcję maski, ukrywając moje uczucia. Kiedy byłam wśród ludzi, wyhamowywałam także reakcje niemalże do zera. Sama nie wiem, dlaczego tak było… Może ze względu na przeszłość… W każdym bądź razie, dawało mi to nikłe poczucie bezpieczeństwa, wytwarzając barierę, między mną, a ludźmi, którym od tamtego wypadku nie umiałam zaufać… Nim rozmyśliłam się na dobre, dostrzegłam drzwi Sali nr 12. Wzięłam głęboki wdech, by następnie wejść na salę, jednocześnie rozpoczynając w swoim życiu nowy rozdział. A przynajmniej miałam taką nadzieję…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz