Szedłem korytarzem w poszukiwaniu pokoju z numerem 198. Uśmiechnąłem się
w duchu na myśl, że wreszcie mogę zamieszkać tam gdzie nie ma białych
ścian, jednego łóżka i mnóstwa izolatek. Otworzyłem drzwi, a moim oczom
ukazał się dość sporych rozmiarów pokój. Ściany były koloru lazurowego, a
podłogę wyłożyli panelami z jakiegoś drewna...ale się nie znam to się
nie wypowiem. Rzuciłem swoje torby po czym położyłem się na zajebiście
wygodnym łóżku. Tego mi brakowało przez nieszczęsne 4 lata. Miejsca w
którym nie karzą mi brać leków, być grzecznym i tego typu sprawy.
Leniwie podniosłem się z łóżka biorąc do ręki kartkę którą uprzednio
zerwałem z drzwi. Dowiedziałem się z niej tyle, że mam zjawić się na
jakimś tak rozpoczęciu roku. Mówi się trudno...pójdę żebym na samym
początku nie miał problemów.
- Czy Ty przypadkiem nie zwariowałeś? - odezwał się głos w mojej głowie.
- Nie wydaje mi się - mówiłem do niego w między czasie rozpakowując moje rzeczy.
- Dobrze, że trochę zmądrzałeś...wiesz jak trudno by mi było gdybyś
nadal zachowywał się tak jak wcześniej? - znowu robił mi wyrzuty
- Ta...jasne... - mruknąłem
Po paru minutach skończyłem...teraz tylko jakoś się ogarnąć i można
ruszać na te widowisko. Swoją drogą jestem ciekaw czy ktoś wymyśli coś
szalonego. Liczę na to bo nie mam zamiaru stać tam godzinę/dwie nudząc
się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz