Uwaga!


Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.

sobota, 25 lipca 2015

Od Ame

Sądziłem, że czas spędzony z książką minie mi o wiele sprawniej. Niestety, wynik był negatywny. Czas dłużył się, jakby naumyślnie próbował odłożyć rozpoczęcie roku. Może nie czułbym tego tak bardzo, gdybym nie chciał być już po nim. Nie miałem zamiaru się oszukiwać. Sama myśl, iż muszę iść do miejsca, gdzie znajduje się cała szkoła powodowała u mnie wzrost chęci pozostania w tym pokoju na zawsze. Wiedziałem, że to złe podejście. Po co zaprzeczać? Przecież to czysta prawda. Inną sprawą jest fakt, iż nie zawsze jest możliwość robienia tego, co się pragnie. Gdyby tak to działało, już dawno nie byłoby mnie tutaj. Nie chodziło tu o akademie, ani nawet o samych uczniów. Byłem po prostu niezdrowo ciekawy mojej przeszłości. Do tego stopnia, że gotów jestem uciec z tego miejsca. Uniemożliwiają to tylko niewielkie problemy, z którymi nie potrafię sobie poradzić, mimo ich prostoty. Nie mógłbym zbiec, gdy słońce jest wysoko na niebie, ponieważ pojawia się zbyt duże prawdopodobieństwo, iż mnie dostrzegą i przeszkodzą. Nie znam, aż tak dobrze mechaniki działania tego miejsca, by porywać się na takie ryzyko. Dlaczego w takim razie nie zorganizuje nocnej wyprawy? To była bardziej sprawa mojej psychiki. Kiedy tylko zaczyna się ściemniać, a księżyc zajmuje miejsce naszej cudnej jaśniejącej za dnia ognistej kuli, zaczynam czuć nieposkromiony niepokój, jeśli mogę to tak nazwać. W prostszych słowach, ogarnia mnie strach przed nocą. Nie potrafię tego wyjaśnić. Mój opiekun również próbował na wiele sposobów odkryć, dlaczego akurat ta pora mnie tak dręczy. Niestety, jedyne czego się dowiedzieliśmy to fakt, iż może istnieć związek między tym, co się wydarzyło lata temu, a teraźniejszością. Mowa tu o wypadku w moim rodzinnym domu. 

Specjaliści twierdzili, że to Nyktofobia oraz Somnifobia. Powtarzali również, że niepełne skrawki wspomnień siedzą w mojej głowie i objawiają się koszmarami, a co za tym idzie, odwodziły mnie od wszelkich dobrych chęci wobec samej nocy. Gdy nie trzeba spać, nie śni się. A kiedy się nie śni, koszmary nie powinny się pojawić. Przynajmniej tak wyglądała teoria. W praktyce nie było już tak kolorowo. Raz nie spałem tak długo, że zacząłem mieć halucynacje i widziałem na jawie rzeczy, które nie miały prawa istnieć. Nawet przeszłość znalazła sobie drogę, by wdzierać się do mojego życia małymi kawałkami, burząc mój spokój i pokazując urywki, które ciężko do czegokolwiek przypisać. Czasami były to obrazy, a innym razem dźwięki i zapachy. Ciężko jest nie wierzyć w takie rzeczy i wmawiać sobie, że to tylko przeszłość.

Zamknąłem tomiszcze i zszedłem z parapetu, po czym udałem się w stronę łóżka, na którym bez zastanowienia się położyłem. Ułożyłem głowę obok książki, przekręcając się tym samym na lewy bok. Wiele pytań i żadnych odpowiedzi. Dokładnie tak wyglądała moja sytuacja, na co jedynie ciężko westchnąłem. Jeszcze nie zdążyłem usunąć z głowy poprzednich myśli, a już po chwili zacząłem zastanawiać się nad jedną z moich umiejętności. Burza Śnieżna była ze mną od dawna. Nie czułem się z nią zbyt dobrze, ale potrafiłem użyć tej mocy, gdy naprawdę pojawiała się taka potrzeba. Dzisiejszy dzień nie liczył się w tym rozrachunku. Rzucenie krzesłem w stronę Yukiyi to był całkowity przypadek. O ile daje radę przywołać burzę w momencie niebezpieczeństwa, gdy adrenalina zaczyna przepływać przez moje żyły, o tyle nie mam pojęcia, jak zrobić to powoli i spokojnie, bez robienia specjalnych szkód. Pierwsza opcja jest o tyle niebezpieczniejsza, że nie jestem w stanie panować nad obszarem jej działania. Mogę kogoś trafić, a to niezbyt dobry pomysł. Oczywiście, biorę pod uwagę ewentualnych sojuszników. Nie mam zamiaru wahać się wobec wrogów, którzy mogą mieć względem mnie niecne zamiary. Między innymi, dlatego staram się w wolnych chwilach ćwiczyć. Zawsze można mieć nadzieję, że uda się za którąś z kolei próbą.

Mimo tych problemów z burzą, to nie ona mnie martwiła. Mój opiekun zamieścił w papierach potrzebnych do tej akademii moc o nazwie Histeria. Nie mam pojęcia, czym się objawia i skąd on o niej wie. Jedyne, z czego zdaje sobie sprawę to fakt, iż nie mam zamiaru jej używać. Nie wiem, skąd to dziwne przeświadczenie, ale czuje, że gdybym to zrobił stałoby się coś bardzo złego. Podobno użyłem tej umiejętności tylko jeden jedyny raz i to właśnie w czasie, gdy mój dom płonął jasno, niczym wschód słońca barwiący niebo pomarańczą i czerwienią, co dało początkowe stadium Arsonfobii. 

Nie pamiętam niczego z tego czasu. Martwi mnie to, iż mogą prosić mnie o zaprezentowanie Histerii. W gruncie rzeczy, nawet nie jestem pewien, czy potrafiłbym ją od tak wywołać. Podobno nasze umiejętności przychodzą w naturalny sposób, pozwalając na swobodne operowanie nimi, jednak strach, jaki pojawiał się za każdym razem, gdy próbowałem się zmusić do użycia tej jednej mocy był zbyt silny. Dodatkowo ta niewiedza, co się podczas niej dzieje nie pomagała w żadnym razie. Zdecydowanie, zbyt dużo było pytań.

Leżąc w ten sposób, nawet nie zauważyłem, kiedy zrobiłem się senny. Moje ostatnie rozmyślania kotłowały się wokół długości trwania rozpoczęcia roku. Było to dla mnie dosyć ważne. Letnią porą dzień trwa o wiele więcej czasu, co przyjmuję z wyraźną ulgą. Jednak, gdy sytuacja zacznie wymagać pozostania razem z resztą w momencie zapadania zmroku... Chyba zwariuje. W najgorszym razie zwieje przy najbliższej okazji. Jeszcze tego brakowało, bym wpadł w panikę na środku sali. Wole nie sprawdzać, co się wtedy stanie. Nie było, co ukrywać. Mam małe problemy ze sobą. Między innymi, z tego powodu opiekun się mnie pozbył. Nie chodziło mu o pieniądze, jakie zostały mi po rodzinie, ale o strach, który w nim powodowałem. Chyba wolałby, gdybym siedział dniami i nocami w pokoju rozpaczając po ich stracie. Nie potrafiłem tego zrobić. Zdawałem sobie sprawę z powagi sytuacji, ale nie widziałem, nadal nie widzę, powodu bym miał płakać. Bardzo prawdopodobne, że to wina wybrakowanych wspomnień. Nie znam się na tego typu rzeczach. Wiem tylko, iż jestem nieco inny pod tym względem. To jedyne, co mi powiedziano, a także ostatnia rzecz, jaką wspomniałem, gdy zmorzył mnie sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz