Sądziłem, że czas
spędzony z książką minie mi o wiele sprawniej. Niestety, wynik był negatywny.
Czas dłużył się, jakby naumyślnie próbował odłożyć rozpoczęcie roku. Może nie
czułbym tego tak bardzo, gdybym nie chciał być już po nim. Nie miałem zamiaru
się oszukiwać. Sama myśl, iż muszę iść do miejsca, gdzie znajduje się cała
szkoła powodowała u mnie wzrost chęci pozostania w tym pokoju na zawsze.
Wiedziałem, że to złe podejście. Po co zaprzeczać? Przecież to czysta prawda.
Inną sprawą jest fakt, iż nie zawsze jest możliwość robienia tego, co się
pragnie. Gdyby tak to działało, już dawno nie byłoby mnie tutaj. Nie chodziło
tu o akademie, ani nawet o samych uczniów. Byłem po prostu niezdrowo ciekawy
mojej przeszłości. Do tego stopnia, że gotów jestem uciec z tego miejsca.
Uniemożliwiają to tylko niewielkie problemy, z którymi nie potrafię sobie
poradzić, mimo ich prostoty. Nie mógłbym zbiec, gdy słońce jest wysoko na
niebie, ponieważ pojawia się zbyt duże prawdopodobieństwo, iż mnie dostrzegą i
przeszkodzą. Nie znam, aż tak dobrze mechaniki działania tego miejsca, by porywać
się na takie ryzyko. Dlaczego w takim razie nie zorganizuje nocnej wyprawy? To
była bardziej sprawa mojej psychiki. Kiedy tylko zaczyna się ściemniać, a
księżyc zajmuje miejsce naszej cudnej jaśniejącej za dnia ognistej kuli,
zaczynam czuć nieposkromiony niepokój, jeśli mogę to tak nazwać. W prostszych
słowach, ogarnia mnie strach przed nocą. Nie potrafię tego wyjaśnić. Mój
opiekun również próbował na wiele sposobów odkryć, dlaczego akurat ta pora mnie
tak dręczy. Niestety, jedyne czego się dowiedzieliśmy to fakt, iż może istnieć
związek między tym, co się wydarzyło lata temu, a teraźniejszością. Mowa tu o
wypadku w moim rodzinnym domu.
Specjaliści
twierdzili, że to Nyktofobia oraz Somnifobia. Powtarzali również, że niepełne
skrawki wspomnień siedzą w mojej głowie i objawiają się koszmarami, a co za tym
idzie, odwodziły mnie od wszelkich dobrych chęci wobec samej nocy. Gdy nie
trzeba spać, nie śni się. A kiedy się nie śni, koszmary nie powinny się
pojawić. Przynajmniej tak wyglądała teoria. W praktyce nie było już tak
kolorowo. Raz nie spałem tak długo, że zacząłem mieć halucynacje i widziałem na
jawie rzeczy, które nie miały prawa istnieć. Nawet przeszłość znalazła sobie
drogę, by wdzierać się do mojego życia małymi kawałkami, burząc mój spokój i
pokazując urywki, które ciężko do czegokolwiek przypisać. Czasami były to
obrazy, a innym razem dźwięki i zapachy. Ciężko jest nie wierzyć w takie rzeczy
i wmawiać sobie, że to tylko przeszłość.
Zamknąłem tomiszcze i
zszedłem z parapetu, po czym udałem się w stronę łóżka, na którym bez
zastanowienia się położyłem. Ułożyłem głowę obok książki, przekręcając się tym
samym na lewy bok. Wiele pytań i żadnych odpowiedzi. Dokładnie tak wyglądała
moja sytuacja, na co jedynie ciężko westchnąłem. Jeszcze nie zdążyłem usunąć z
głowy poprzednich myśli, a już po chwili zacząłem zastanawiać się nad jedną z
moich umiejętności. Burza Śnieżna była ze mną od dawna. Nie czułem się z nią
zbyt dobrze, ale potrafiłem użyć tej mocy, gdy naprawdę pojawiała się taka
potrzeba. Dzisiejszy dzień nie liczył się w tym rozrachunku. Rzucenie krzesłem
w stronę Yukiyi to był całkowity przypadek. O ile daje radę przywołać burzę w
momencie niebezpieczeństwa, gdy adrenalina zaczyna przepływać przez moje żyły,
o tyle nie mam pojęcia, jak zrobić to powoli i spokojnie, bez robienia
specjalnych szkód. Pierwsza opcja jest o tyle niebezpieczniejsza, że nie jestem
w stanie panować nad obszarem jej działania. Mogę kogoś trafić, a to niezbyt
dobry pomysł. Oczywiście, biorę pod uwagę ewentualnych sojuszników. Nie mam
zamiaru wahać się wobec wrogów, którzy mogą mieć względem mnie niecne zamiary.
Między innymi, dlatego staram się w wolnych chwilach ćwiczyć. Zawsze można mieć
nadzieję, że uda się za którąś z kolei próbą.
Mimo tych problemów z
burzą, to nie ona mnie martwiła. Mój opiekun zamieścił w papierach potrzebnych
do tej akademii moc o nazwie Histeria. Nie mam pojęcia, czym się objawia i skąd
on o niej wie. Jedyne, z czego zdaje sobie sprawę to fakt, iż nie mam zamiaru
jej używać. Nie wiem, skąd to dziwne przeświadczenie, ale czuje, że gdybym to
zrobił stałoby się coś bardzo złego. Podobno użyłem tej umiejętności tylko
jeden jedyny raz i to właśnie w czasie, gdy mój dom płonął jasno, niczym wschód
słońca barwiący niebo pomarańczą i czerwienią, co dało początkowe stadium
Arsonfobii.
Nie pamiętam niczego
z tego czasu. Martwi mnie to, iż mogą prosić mnie o zaprezentowanie Histerii. W
gruncie rzeczy, nawet nie jestem pewien, czy potrafiłbym ją od tak wywołać.
Podobno nasze umiejętności przychodzą w naturalny sposób, pozwalając na
swobodne operowanie nimi, jednak strach, jaki pojawiał się za każdym razem, gdy
próbowałem się zmusić do użycia tej jednej mocy był zbyt silny. Dodatkowo ta
niewiedza, co się podczas niej dzieje nie pomagała w żadnym razie.
Zdecydowanie, zbyt dużo było pytań.
Leżąc w ten sposób,
nawet nie zauważyłem, kiedy zrobiłem się senny. Moje ostatnie rozmyślania
kotłowały się wokół długości trwania rozpoczęcia roku. Było to dla mnie dosyć
ważne. Letnią porą dzień trwa o wiele więcej czasu, co przyjmuję z wyraźną
ulgą. Jednak, gdy sytuacja zacznie wymagać pozostania razem z resztą w momencie
zapadania zmroku... Chyba zwariuje. W najgorszym razie zwieje przy najbliższej
okazji. Jeszcze tego brakowało, bym wpadł w panikę na środku sali. Wole nie
sprawdzać, co się wtedy stanie. Nie było, co ukrywać. Mam małe problemy ze
sobą. Między innymi, z tego powodu opiekun się mnie pozbył. Nie chodziło mu o
pieniądze, jakie zostały mi po rodzinie, ale o strach, który w nim powodowałem.
Chyba wolałby, gdybym siedział dniami i nocami w pokoju rozpaczając po ich
stracie. Nie potrafiłem tego zrobić. Zdawałem sobie sprawę z powagi sytuacji,
ale nie widziałem, nadal nie widzę, powodu bym miał płakać. Bardzo
prawdopodobne, że to wina wybrakowanych wspomnień. Nie znam się na tego typu
rzeczach. Wiem tylko, iż jestem nieco inny pod tym względem. To jedyne, co mi
powiedziano, a także ostatnia rzecz, jaką wspomniałem, gdy zmorzył mnie sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz