Spojrzałem na hebanowe drzwi zastanawiając się tak chyłkiem, jaki wielki musiał być ten mamut, co je stworzył. Ja i moja głupia wyobraźnia.
-Łał-powiedziałem i otworzyłem drzwi.
Pokój nawet ładny. Niebieskie ściany, lóżko, komoda i biurko, a naprzeciwko wielkie okno.
Ame i Mr.Wolf stanęli za mną.
-Nawet, nawet-podszedłem do okna ogarniając wzrokiem widok-co o tym sądzisz Mr.Wolf?
-Może być..-powiedział wilczur rozkładając się na łóżku, jak długi.
-Ej!Chwilka! Ja tu śpię!!!
"Spadaj"
-Ech, potem cie stąd wywalę-westchnąłem i spojrzałem na chłopaka, który znów bujał w oblokoach.
Podszedłem do niego i pomachałem mu przed oczami.
-Fajne tam są dziewczyny?-spytałem się go.
-Słucham?-przerwał swoje rozmyślania
-Nic,nic. Myślałem że znów odpłynąłeś. Spoko, nie będę cię za to winił, też kiedyś taki byłem...
-Aż się zakochał-dodał głośno swoje trzy grosze Mr.Wolf.
Zarumieniłem się gwałtownie.
-C-C-Cicho! Wcale, że nie!!!!
-Taaa jasne-mruknął ten nadęty wilczur-zakochałeś się i patrz do czego doprowadziłeś: zabiłeś ją.
-WCALE, ŻE NIE!!!!!!
-Przepraszam-Ame przerwał nam rozmowę-ale, czemu krzyczysz?
-To nic takiego-dotknąłem ręką swojej opaski-Mr.Wolf....On po prostu..Lubi mi grać na nerwach...
-Nic na to nie poradzę. Tyle kolorowych guziczków do naciskania-dodał ironicznie mój nieoceniony towarzysz.
Prychnąłem.
<Ame?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz