Siedziałam na wygodnym krzesełku kiedy mój brat załatwiał coś przy
recepcji. Kiedy skończył gestem ręki przywołał mnie do siebie.
Ruszyliśmy w stronę pokoi, ja podskakiwałam nucąc przy tym jakąś
melodie, a Conor jak zwykle nie okazywał żadnych emocji. Rany…skoro
zawsze taki był to nwm jak z nim wytrzymywałam. Postanowiłam zacząć
jakoś rozmowę bo ten najwyraźniej nie miał zamiaru.
- I jak tam pierwsze wrażenie? – uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Może być – spodziewałam się tego…
- A coś więcej niż tylko standardowe „może być”? – mruknęłam
- Jak będziesz już w pokoju rozpakuj rzeczy które wzięłaś, ogarnij się
trochę i przyjdź pod ten numer – powiedział po czym wręczył mi karteczkę
z numerem. – I jeśli możesz nie karz mi czekać pół godziny.
- Ble, ble, ble…wiem. Nie musisz się o to martwić – puściłam mu oczko
- To twój pokój, zapamiętaj – polecił, ja weszłam pierwsza, a on zaraz za mną wnosząc moje walizki.
Brat wyszedł, a ja zabrałam się do rozpakowywania rzeczy. Swoją drogą,
pokój jest nawet spory. Może i nawet większy od mojego. Jest tu łóżko,
kanapa, szafa, regał na książki, komoda. Kiedy ułożyłam już wszystko w
szafkach pozostało mi tylko położyć książki na regale. Spojrzałam
zegarek…mam jeszcze 10 minut. Wzięłam więc grzebień, przeczesałam
delikatnie włosy po czym wybiegłam z pokoju zabierając ze sobą
karteczkę. Jest problem…nie mam pojęcia gdzie to jest, a numery są tutaj
nieco pogmatwane. Postanowiłam poszukać kogoś kto wie gdzie to może
być. Zapukałam do jakiegoś pokoju, a po chwili usłyszałam odpowiedź
„proszę”.
- Um…cześć – powiedziałam nieśmiało w stronę dziewczyny – Nie przeszkadzam?
<Akane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz