Uwaga!


Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Od Rameneth

Urodziłem się 1 Sierpnia 1996 roku. Rodzice nazwali mnie Rameneth. Nie wiem po kim, lub dlaczego tak mnie nazwano. Moja matka opuściła nas zaraz po tym, jak potrafiłem jeść z butli. Załamany ojciec nie był w stanie się mną zająć. Tak przynajmniej powiedzieli mi wychowawcy w ośrodku, w którym mieszkałem odkąd pamiętam. W porównaniu do rówieśników zawsze byłem słabszy, przynajmniej pod względem siły. Moimi atutami zawsze była szybkość i zręczność. Szczyciłem się tym, że byłem w stanie przegonić starszych. Zawsze byłem ufny w stosunku do ludzi, z którymi spędzałem dużo czasu, jak i do nowych, którzy przychodzili do placówki. Nigdy nie stroniłem od zabawy z dziećmi w przedszkolu. Czas, który tam spędzałem zawsze przywoływał miłe wspomnienia, oraz uśmiech na twarzy.
Pierwsze lata szkoły podstawowej również były wesołe. Na początku 4 klasy zainteresowałem się sztukami walki. Nie trwało to jednak długo. W ośrodku, w którym przebywałem od najmłodszych lat powiedziano mi, że pewne młode małżeństwo chciałoby mnie adoptować. Cieszyłem się niesamowicie. Jedak zanim nadejdzie ten czas musiałem ukończyć czwartą klasę, ponieważ mieszkali oni na obrzeżach miasta, gdzie miałem chodzić do szkoły od początku nowego roku szkolnego.
Nadszedł upragniony przeze mnie dzień, w którym miałem opuścić dom dziecka i zamieszkać z moją nową rodziną. W czasie gdy Ja byłem na zakończeniu roku, moi nowi rodzice przyjechali spakować moje rzeczy. Zanim wyruszyliśmy do domu ojciec kazał mi się z wszystkimi pożegnać. Zrobiłem jak kazał, po czym wsiadłem do samochodu i ruszyliśmy w kierunku mojego nowego życia. Dojazd na miejsce zajął nam kilka godzin, lecz to co zobaczyłem po opuszczeniu pojazdu było niemożliwe do wyobrażenia. Moim oczom ukazał się największy dom jaki w życiu widziałem. Weszliśmy do środka. Macocha zaprowadziła mnie do mojego pokoju, który znajdował się na piętrze. Miałem tam nawet swoją łazienkę! Do końca roku systematycznie odwiedzała nas kobieta, która za zadanie miała sprawdzać, czy moi opiekunowie radzą sobie z wychowaniem. Była to jednak czysta formalność. Moje oceny poprawiły się, odkryłem swoją pasję – muzykę, oraz książki. Kochałem bowiem czytać.
W takich warunkach minął pierwszy semestr kolejnego roku nauki. Na początku roku znalazłem w starych książkach album, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Postanowiłem, że zapytam swoją mamę, co za zdjęcia w nim są. Gdy go zobaczyła natychmiast wyrwała mi album z rąk i kazała wynosić do swojego pokoju, z którego mogłem wyjść dopiero po powrocie ojca. Po jego powrocie odbyliśmy surową rozmowę. Nie obyło się również bez kary, która wydawała mi się dziwna. Miałem bowiem przeczytać pewną książkę. Nie zwróciłem jednak uwagi na to, że moi opiekunowie zaczęli się bardzo dziwnie zachowywać. Poszedłem jednak do swojego pokoju i zacząłem czytać. Nie była to gruba lektura, ale pod koniec czytania jej coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać. Zawołałem ojca, który wcześniej wrócił do domu z pracy i powiedziałem mu, że czuję dziwne mrowienie w palcach. Jego reakcja zaskoczyła mnie. Zamknął drzwi, usiadł przy oknie i kazał mi położyć książkę na łóżku i czytać dalej. W pewnym momencie nie tylko palce zaczęły mnie mrowić. Coś dziwnego zaczęło dziać się z moim wzrokiem. Nim bardziej zbliżałem się do końca książki tym ostrzejszy był mój wzrok. Podobnie było ze słuchem. Gdy skończyłem czytać zaczęło mi się kręcić w głowie. Musiałem stracić przytomność, bo nie pamiętam co działo się w międzyczasie. Po ocknięciu się wszystko wydawało się bardzo duże. Ja natomiast widziałem dziwne pręty, a rodzice patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem. Ojczym wyciągnął swój telefon i zadzwonił do kogoś. Nie wiedziałem z kim rozmawia, ale to co usłyszałem było dziwne. "On zamienił się w ptaka! Nie wiem jak! Mówię Ci przecież, że zmienił się k...a w ptaka! "Skąd mam wiedzieć jakiego?! Duży i czarny! Zadzwoń do osoby, od której dostałeś tą pieprzoną książkę i powiedz mu żeby do nas przyszedł!" Tymi słowami mój opiekun zakończył rozmowę. Nie schował jednak telefonu. Zrobił mi natomiast zdjęcie. Gdy tylko je zobaczyłem chciałem się zaśmiać, lecz z moich "ust" wydostało się jedynie głośne "KRAAA!" Jakiś czas później ktoś zadzwonił do drzwi. Był to wysoki człowiek ubrany w długi płaszcz i kapelusz, który zasłaniał jego twarz. Na wstępie jednak dowiedzieliśmy się, że to nie od tej osoby dostaliśmy księgę, którą przeczytałem, ale jest to jedyna osoba zdolna do pomocy w obecnej sytuacji. Rodzice kazali obcemu przejść do salonu i zająć się robotą. Po zdjęciu płaszcza i kapelusza moim oczom ukazała się kobieta. Była wysoką brunetką o niebieskich oczach. Uśmiechała się smutno. Z torby, która przyniosła ze sobą nalała płynu z butelki i wypiła go szybko. Zaczęła również czytać coś z księgi, jednak nic z tego nie rozumiałem. Było to w jakimś dziwnym języku. Ponownie zaczęło mi się kręcić w głowie a w okolicach moich "ramion" pojawił się niesamowity ból. Po raz kolejny tego dnia straciłem przytomność. Jednak gdy się ocknąłem leżałem na kanapie i wszystko wydawało się wrócić do porządku dziennego. No za wyjątkiem jednej rzeczy. Obudziłem się w ramionach kobiety, która płacząc mówiła "Znalazłam Cię mój synu." Opiekunowie siedzieli natomiast po drugiej stronie czekając na wyjaśnienia. Obca osoba okazała się moją biologiczną matką! Musiała nas porzucić gdy byłem mały ze względu na jej "moc". Chciała po prostu abym miał szczęśliwe dzieciństwo. Jednak pomimo obietnic mojego ojca ten oddał mnie do domu dziecka. Słuchając nadal jej historii dowiedzieliśmy się, że księga, którą czytałem była zaczarowana i miała przebudzić w jej synu umiejętność przemiany. Mogła ona zadziałać tylko na jej syna. Tak więc tekst, który przeczytałem był swojego rodzaju zapalnikiem.
Jednak moi opiekunowie nie chcieli się ze mną rozstać. Zaproponowali więc, aby moja matka zamieszkała u nich razem z nami. Po przebudzeniu mojej nowej mocy nie mogłem jednak chodzić do szkoły. Nie panowałem nad przemianą i często zmieniałem się w kruka. Nie traciłem już przytomności jak to miało miejsce na samym początku. Wywoływało to jednak dziwne odczucia. Najpierw drętwiały mi palce, następnie całe ręce. To samo działo się z moimi nogami. Wzrok i słuch wyostrzały się niemiłosiernie. Najdziwniejsze jednak było odczucie "gubienia" twarzy. Nie raz wydawało mi się, że ona po prostu mi odpada. Zmieniała się jednak a zamiast ust i nosa rósł mi dziób. W jednym momencie całe pomieszczenie, w którym się zmieniałem rosło. Tak naprawdę to ja się kurczyłem, ale nie było to jakoś bardzo odczuwalne. Jednak kolejne kilka lat spędziłem w domu ucząc się panowania nad swoją mocą. Miało to również wpływ na moje zachowanie. Przestałem uśmiechać się tak często jak kiedyś, ponieważ moja matka okazała się niesamowicie wymagającą i surową osobą. Nauczyła mnie, że nie można nikomu ufać. Szczególnie jeśli jest się obdarzony darem. Uczyła mnie jak swoim tonem zmieszać ludzi, którzy chcą ze mną rozmawiać. Kilka razy w tygodniu przychodzili do mnie nauczyciele, abym mógł ukończyć szkołę. Dzięki swoim znajomościom moi opiekunowie załatwili mi nauczanie pozalekcyjne. Gdy tylko moja mama wychodziła z domu oni natychmiast przychodzili do mnie porozmawiać. Martwili się o mnie, ponieważ przez nauki mojej matki mogłem stać się odludkiem. Jednak ze względu na jej wpływ oddaliliśmy się od siebie. Tak żyłem do ukończenia 18 roku życia.
W dniu moich urodzin moja biologiczna powiedziała mi, że nie jest w stanie przekazać mi nic więcej. Dowiedziałem się również, że po raz kolejny musi mnie opuścić, jednak nie zostanę sam ze swoją mocą. Dała mi list, w którym znajdowała się ulotka akademii, gdzie uczęszczają ludzie z podobnymi mocami. Jako, że znów miałem zostać sam postanowiłem się tam udać. Wziąłem ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i udałem się w moją wielką podróż do miejsca, gdzie mogę poznać innych podobnych sobie ludzi. Jako, że bardzo dużo czasu spędziłem w domu oglądając telewizję z filmów nauczyłem się, że zawsze należy udzielać pomocy kobiecie. Była to jedna z pozytywnych rzeczy, których nauczyłem się podczas pobytu mojej matki. Podróż zajęła mi rok. Do akademii bowiem dotarłem na kilka dni przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz