Uwaga!


Wszystkich uczniów proszę, aby przerwali aktualny wątek i byli wolni. Wasza postać może np. pójść do pokoju, potrenować, czy coś innego. Wymyślicie coś, wierzę w was. :p Należy przeczytać najnowszy Post od Akane!
Oznajmiam również, że niedługo otrzymacie od nas pewne informacje, z których w niedalekiej przyszłości będzie test.

niedziela, 19 lipca 2015

Od Ame

Odkąd tu przybyłem nie minęło wiele czasu. Nie byłem jednak osobą, która zwracała uwagi na to, co dzieję się dookoła. Zamiast spędzać czas z innymi uczniami wolałem zostać w moim pokoju, czytając książki. Czasami zmieniałem swoją lokalizację na bibliotekę. Ten zapach papieru i cisza powodowały we mnie pewnego rodzaju nostalgię. Idealne miejsce do wyciszenia. W sam raz dla takiej osoby, jak ja.
     Dzisiaj postanowiłem nieco zmienić plany. Pogoda zdawała się dosyć ładna, więc czemu by tego nie wykorzystać? Unikając spotkania z jakąkolwiek istotą żywą, udałem się poza mury akademii. Zdecydowałem się poćwiczyć nieco jedną ze swoich umiejętności, dokładniej Burze Śnieżną. Nie lubiła się ona z innymi ludźmi z wiadomych przyczyn, dlatego wolałem odejść wystarczająco dalej, by nikomu nie zrobić krzywdy. Zostałem tu wysłany między innymi przez tą moc. Nie potrafiłem jej zbyt dobrze kontrolować, jeśli chodziło o delikatniejsze zabiegi. Za to mogłem spowodować niezłe szkody i to zupełnie przypadkowo. Niestety, nie o to w tym wszystkim chodziło. Nie przydam się na placu boju, gdy przez moją niekompetencje oberwą nie tylko wrogowie, ale i towarzysze broni. Wolałem nie dopuścić do takiej sytuacji.
     Wypuściłem powietrze z ust, przymykając powieki. Delikatnie uniosłem dłonie, jakbym był dyrygentem stojącym na scenie i wskazującym muzykantom odpowiednią drogę używania ich instrumentów. Musiałem to robić na tyle spokojnie, by nie przesadzić, dlatego czując pierwszy mroźny powiew skupiłem się na celu, który pragnąłem aktualnie osiągnąć. W tym momencie cieszyłem się, że pomyślałem wcześniej i związałem włosy. Kiedy wiatr się wzmógł mogłyby one przeszkadzać, wpadając mi na twarz i zasłaniać widok.
     Pierwsze ciche wyładowania atmosferyczne usłyszałem niedługo po rozpoczęciu działania. Teraz wystarczyło tylko pilnować tego stanu i nie pozwolić, by zdarzyło się coś nieprzewidzianego. Raz nie udało się mi skontrolować swoich działań do tego stopnia, że piorun prawie trafił w człowieka, który spacerował nieopodal. To była naprawdę niefortunna sytuacja, którą ciężko było wyjaśnić w jakikolwiek logiczny sposób. Zamyśliłem się wtedy i taki był tego finisz. Nawet nie zauważyłem, że znowu to robię.
     Jakie to ironiczne, że po raz kolejny wykonałem tak głupi ruch? Powinienem mieć czysty umysł przez cały proces tworzenia burzy, a tymczasem wszystko popsułem, przez co owszem, pojawiła się dość spora wichura, ale to wszystko. Co gorsza, w chwili, gdy odruchowo opuściłem ręce rozstrajając się na chwilę wiatr poderwał jakiś przedmiot znajdujący się niedaleko i wyrzucił go gdzieś.
     Zakląłem w myślach. Kto stawia na dworze krzesła? Jeszcze kogoś ono trafi i dopiero będę miał kłopoty. Jakby wszystko dookoła nie było wystarczająco problematyczne. Szybko pobiegłem w stronę lecącego przedmiotu. O samą „burzę” nie miałem się, co martwić. Jeśli nikt jej nie podtrzyma rozproszy się, nie robiąc szkód. Teraz liczyło się uciekające krzesło. Już samo to określenie brzmiało wyjątkowo głupio.
     Trzeba przyznać. Zasięg ta wichura miała niezły. Sądziłem, że uciekający przedmiot nie poleci zbyt daleko, a tu zaskoczenie. Byłem spory kawałek od budowli i jeszcze nie miałem chwili na odpoczynek. Dobrze, że nie należałem do osób, które zbyt szybko się męczą inaczej już dawno padłbym na ziemie. Widząc w oddali kogoś żywego, aż chciałem krzyknąć coś w stylu „Uwaga! Krzesło!”. Dobrze, ze nie zdążyłem tego zrobić, bo to również byłoby dziwne. Poza tym ominął przedmiot i bez mojego ostrzeżenia, więc prawie odetchnąłem z ulgą.
-Nic ci nie jest? –spytałem z czystej grzeczności.
     Nie lubię zaczynać rozmów, ale niecodziennie można oberwać czymś takim. Przynajmniej tyle należało się tej biednej osobie. Swoją drogą, widziałem tego osobnika pierwszy raz. Nie powinno mnie to zaskakiwać, ale cały dzień próbowałem unikać ludzi z akademii, a tymczasem wpadam na nowego. Nie ma to jak szczęście. Szkoda, że pojawia się wtedy, gdy naprawdę go nie potrzebuje.
-Nie… to był przypadek. Przepraszam…
<Yukiya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz